Aktualny język artykułu: PL

Zapiski laboranta. Nowości Sokrata Janowicza

Dziś okno jest dla mnie częścią laboratorium, przez które obserwuję świat i człowieka - mówi Sokrat Janowicz, białoruski pisarz z Krynek.

Właśnie ukazał się jego najnowszy zbiór miniatur. Utwory zostały napisane i wydane w języku białoruskim. Po polsku tytuł zbioru mógłby brzmieć (na co zgadza się autor) “Zapiski stulecia”:

- Tytuł ten wynika stąd, że moja twórczości polega na zapisywaniu własnych badań nad człowiekiem - mówi Janowicz. - W tym tytule jest aluzja do wszystkiego, co napisałem. To już chyba moja 25 książka, przy tym wydana pod koniec wieku.

W zbiorze znajduje się ponad 50 krótkich utworów, napisanych przez Janowicza w formie określanej przez krytyków literackich zamiennie miniaturami, opowiadaniami czy właśnie tytułowymi zapiskami. Utwory wybrała i napisała posłowie prof. Halina Tyczka, zbiór wydało Stowarzyszenie Literackie “Białowieża” (przy pomocy finansowej Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego). Utwory zawarte w “Zapiskach” były pisane w ciągu ostatnich 25 lat i publikowane w białoruskojęzycznym tygodniku “Niwa” (wychodzącym w Białymstoku).

Zbiór otwiera opowiadanie-miniatura “Okno”. Jest to wspomnienie dziś 64-letniego Janowicza o dziecięcych fascynacjach światem.

- Kiedy przed ponad 60 laty wyglądałem przez okno, świat mnie fascynował. Jak dla każdego dziecka był zagadkowy, wszystko było czymś nowym: i smak wody, i chleba, cięgi od rodziców, przyjaźnie i zdrady kolegów - zwierza się pisarz. - Dziś okno jest punktem obserwacyjnym, taką częścią mojego laboratorium, w którym obserwuję świat i człowieka. Nie przeżywam go już emocjonalnie. Mam do niego stosunek badawczy. Przeważa we mnie chęć intelektualnego zgłębienia świata i ludzi.

Janowicz dodaje:

- Świat jako taki znam. Interesuje mnie w tej chwili jako zbiór znaków zapytania.

W “Zapiskach stulecia” przewijają się - jak w całej twórczości Janowicza - ludzie gadający językiem, jakiego nie da się usłyszeć w windach wielkomiejskich biurowców:

- Mój stosunek badacza jest najbardziej przydatny na prowincji, gdzie człowiek żyje sam ze sobą. W dużych miastach człowiek się zatraca. Na prowincji mowa człowieka jest o wiele bardziej bogatsza w metaforykę. Mowa ludzi wielkich miast to 800 słów. Lingwiści twierdzą, że na wsiach i w małych miasteczkach człowiek używa ich codziennie 10 tysięcy.

Prowincja dla Janowicza to jedyne miejsce na uprawianie twórczości:

- W dużych miastach, nawet w Białymstoku - który przestaje być miastem chłopskim - twórca zmuszony jest do wytwarzania towaru, który ma swoją cenę i musi zostać wykonany w określonym czasie.

A nawet najkrótsze miniatury Janowicza powstają miesiącami. Tak było z utworami, które znalazły się w “Zapiskach stulecia”:

- Kiedy coś piszę, powstaje kilkadziesiąt wersji. Wymyślam słowa i zastępuję je już napisanymi, ale nie zmieniam tkanki tematu. W takim Białymstoku nie mógłby tego robić. Nie kreuję bohatera. Można znaleźć jego opis. Wszyscy moi bohaterowie są z życia wzięci. Być może stąd nie daję swoich książek do biblioteki w Krynkach, bo jeszcze ktoś mógłby mi mordę obić.

Czas na poszukiwanie słów na prowincji jest potrzebny Janowiczowi, bo jest Twórcą:

- Jak słusznie zauważył Leon Tarasewicz [słynny na całym świecie malarz z Walił, położonych niedaleko Krynek] kultura nie jest twórczością. Twórczość to wytwarzanie nowej jakości, która jest upowszechniana jak folklor.

W środowiskach... kulturalnych Białostocczyzny i pewnie całego kraju może wywołać dużo szumu przygotowywany do druku wywiad-rzeka z Janowiczem. Rozmawiał z nim Jerzy Chmielewski, naczelny redaktor białoruskiego miesięcznika “Czasopis”. Być może książka ukaże się już w lutym. Jej tytuł: “Kto się boi Sokrata Janowicza”. Pisarz dzieli się w niej swoimi przemyśleniami dotyczącymi stosunków polsko-białoruskich, sytuacji Białorusinów na Białostocczyźnie, w Polsce i na Białorusi oraz mówi o wielosetletniej historii obu krajów. Do druku przygotowana jest też książka-esej historyczny Janowicza “Duch hetmana”, poświęcony Gródkowi.

- Mało kto wie, że Gródek był największym ośrodkiem oddziaływującym na białostockie Podlasie - przypomina autor.

Maciej Chołodowski, 2000/01/27