Aktualny język artykułu: PL

Z historii wsi Augustowo

Baranowo, Strokowo czy Rybniki?

Czy zadawaliśmy sobie pytanie, jak wyglądały nasze podbielskie wsie przed sześciuset – ośmiuset laty. Czy były to takie same ulicówki, jakie widzimy teraz. Okazuje się, że chociaż minęło już tyle wieków od czasu wielkiej reformy agrarnej, zwanej pomiarą włóczną, która radykalnie zmieniła krajobrazy naszych wiejskich okolic, wciąż jeszcze trwa w pamięci ludowej przekaz o desetidwuorkach.

Desetidwuorki, były to niewielkie osady, zamieszkałe przeważnie przez jeden lub kilka rodów (można powiedzieć, że przypominały obecne kolonie). Każda z takich osad posiadała swoją nazwę, która odpowiadała przypuszczalnie niektórym z obecnych nazw terenowych. W sąsiednich z Augustowem Strykach wskazuje się, że desetidwuorki były m.in. w uroczysku Strykuowśkie oraz Zakamenie. Gdzie podobne osady znajdowały się w obszarze Augustowa, trudno dziś ustalić. Możemy pójść tropem nazw terenowych i pamiątek przeszłości, które się ty znajdują. Najbardziej wyrazistą z nich są niewątpliwie Borowiska, dziś uroczysko w większości porośnięte lasem ze starym cmentarzem, gdzie wznosi się cerkiewka św. Pantelejmona. Nieopodal znajdziemy kilka krynic, z których wypływa rzeczka Lubka. Miejsce to owiane jest ludowymi podaniami; oto jedno z nich:

Даўно тому за сёлом, а называют людэ тое мiесце За болотом выступiла з-пуд зэмлiе вода. То было штось буольшэ чым крынiця. Воды туолько выступiло, што пудышла вона пуод сёло i почала ёго затоп’ятi. Людэ ратовалiсе пэрэд водою як моглi. Нэслi туды, скуоль выплывала вода, подушкi, лён, вовну i всё, што могло бы затрыматi того плавуна. Алi тое всё нiц нэ помагало. Людэ тогды зробiлi так. Найшлi вэлiкi камэнь i запраглi до ёго шыэсць пар волув. Волы ледво затягнулi ёго туды, алi камэнь завалiв вэлiку крынiцю i вода пэрэстала iтi на сёло. Камэнь той было якiсь час вiдно, а потуом вуйшоў вуон у зэмлю.

Czy wspomniana w opowieści wieś znajdowała się właśnie na Borowiskach? Być może stary cmentarz i cerkiew, która niegdyś miała się tu znajdować, są tego dowodem.

W uroczysku Na Rybnikach znajduje się kilka kurhanów, zwanych tu ssypkami, pochodzące prawdopodobnie z okresu wczesnego średniowiecza. Zapewne i tu znajdowała się osada, być może z nazwą Rybniki. Obszerne pole Strokowo, które dzieli Augustowo z Bielskiem, może być również pamiątką po nazwie dawnej osady. To samo dotyczy również Lipy, w dokumentach historycznych zapisywanej też jako Lipiny. Ten obszar żyznych pól zawsze dostarczał jagusztowciom obfitych plonów. Utarło się nawet powiedzenie „Kob ne Lipa i ne lies jagusztuovciuv zjeu by bies” (polu na Lipie oraz kompleksowi leśnemu mieszkańcy zawdzięczali dostatni byt).

Na terenie Augustowa znajdziemy jeszcze nazwy patroninimiczne, czyli odimienne, takie jak Pilipciowo, Ivankuovszczyna. Wskazują one na właścicieli gruntów lub mieszkańców osad, które niegdyś tu się znajdowały – Pilipa i Iwana. Podobnie nazwa Ch(h)lebuowszczyna, według tezy Mikołaja Nowickiego, również pochodzi od imienia Hleb.

Pozostaje jeszcze jedna nazwa – Baranowo. Tak, według przekazów miała nazywać się wieś, zanim nie nadano jej nazwy na cześć wielkiego dobroczyńcy – króla Zygmunta Augusta. W czasie jego panowania została zakończona wspomniana pomiara włóczna, która nadała wsi regularny kształt, wzdłuż jednej ulicy i podzieliła grunta na włóki (ok. 20 ha).

Augustowo wsią miejską

W wyniku pomiary włócznej Augustowo było rozlokowane wzdłuż gościńca, wiodącego z Bielska do Brańska. Dwie połacie wsi dzielił szeroki pas drogowy, w centrum wsi wytyczono plac targowy. Pierwsza, znana nam historyczna wzmianka o Augustowie z 1563 r. została zapisana we fragmencie lustracji miasta Bielska, sporządzonej po zakończeniu pomiary włócznej. Całe Podlasie znajdowało się wówczas w składzie Wielkiego Księstwa Litewskiego. Siedem lat po włączeniu Ziemi Bielskiej do Korony Polskiej sporządzono lustrację województwa podlaskiego. W 1576 r. Augustowo było jedną z sześciu wsi miejskich z obszarem gruntów wynoszącym 164 włóki (ok. 3000 ha). Pod tym względem daleko wyprzedzała ona inne sioła miejskie (Widowo – 74 włóki, Parcewo – 45, Stryki – 43, Szastały – 29, Spiczki – 16). Lustracja nie podaje, ile domów liczyło ówczesne Augustowo. Wiemy jedynie, że Bielsk wraz z przedmieściami posiadał ich 557. W samym mieście były 193 place, zapewne częściowo niezabudowane. Porównując dane, widzimy, że wsie-przedmieścia liczyły ponad 350 domów. Liczba ta zadziwiająco pokrywa się z ilością włók; sioła miejskie posiadały ich w sumie 371. Przyjmując, że bezpośrednio po pomiarze włócznej na jednego gospodarza przypadało średnio po jednej włóce, Augustowo zamieszkiwało blisko 150 gospodarzy (kilkanaście włók było własnością postronnych). Wieś była więc niewiele mniejsza od samego Bielska.

Kilka włók na Augustowie było oddanych we władanie urzędnikom królewskim. Grunta te miał obsługiwać niewielki folwark, który obejmował 4,5 włóki ziemi. W 1664 r. administrował nimi Marcin Sarnacki, miecznik wiski. Był to czas wielkiej zapaści gospodarczej, spowodowanej wojnami i innymi klęskami elementarnymi. W tymże roku w Augustowie obsiano tylko jedną włókę.

Cerkiewna i kościelna własność ziemska

Od początku istnienia wsi mieszkańcy Augustowa wyznawali prawosławie, będąc parafianami kilku bielskich cerkwi. W czasie pomiary włócznej trzy z nich otrzymały w obrębie gruntów wiejskich kilkuwłókowe nadziały ziemskie. Najwięcej, bo aż cztery włóki, cerkiew Preczystieńska oraz po dwie włóki cerkiew Michajłowska i Woskresieńska. Ponadto, w 1563 r. dwie włóki posiadał kościół rzymskokatolicki Narodzenia NMP i św. Mikołaja. Trochę potem grunta w Augustowie, na mocy przywileju, otrzymała cerkiew monasterska św. Mikołaja oraz klasztor karmelitów trzewiczkowych.

W osiemnastym wieku proporcje własnościowe poszczególnych parafii diametralnie się zmieniły. Najwięcej ziemi posiadały cerkwie św. Michała i św. Mikołaja. Na trzecim miejscu był klasztor karmelicki, potem cerkiew św. Trójcy i cerkiew Preczystieńska. Cerkiew Woskresieńska w ogóle w Augustowie nie była już reprezentowana.

W jakich uroczyskach znajdowały się grunta cerkiewne i kościelne? O lokalizacji ziem cerkwi św. Michała dokładnie dowiadujemy się z wizytacji 1759 r.:

...Na Lubce w iednym mieyscu czwierci trzy, poczynaiące się od Gościnca Augustowskiego a konczą się o Granicę Pilicką, w drugim zaś mieyscu przez zagonów pięc czwierci cztery, w trzecim mieyscu przez kilka włok cudzych zagonów sześć. Tamże na Brzezinie cwierci dwie w jednym mieyscu y w drugim mieyscu przez kilka włók cudzich, takoż czwierci dwie w trzecim mieyscu przez czwierci dwie cudzych (...), w drugim poletku na Lipie, w jednym mieyscu czwierci trzy, a w drugim pominowszy zagonow cudzych pięć, czwierci cztery w trzecim mieyscu pominowszy kilka włok cudzych czwierci dwie (...) od Goscinca Augustowskiego, terminum zaś po Granice Orechwicką.

Dokument odnotowuje aż dziewięć działów gruntu w poletkach Lubka, Berezina i Lipa. Interesujące, że były to wąskie, kilkukilometrowe paski (pole na Lubce ciągnęło się od ulicy wiejskiej do granic gruntów wsi Piliki, obejmując tereny późniejszego lotniska wojskowego). Zjawisko tzw. szachownicy gruntów było zresztą powszechne we wszystkich wsiach miejskich.

Podobnie jak grunta cerkiewne, w szachownicy z gruntami gospodarskimi znajdowały się również ziemie kościoła karmelickiego. Oprócz placu w samym centrum Augustowa, klasztor posiadał w sumie dwie włóki w uroczyskach Berezina (trzy kawałki), Borowiska i Lipa (po jednym). Gdy w 1801 r. władze pruskie zlikwidowały bielski konwent karmelitów trzewiczkowych i przeniosły go do Wąsosza, grunty poklasztorne przeszły na skarb państwa.

Pół wieku później, w 1859 r. opracowano projekt organizacji tzw. fermy Augustowo, która miała być gospodarstwem pomocniczym fermy Piliki. Augustowska ferma objęła 128,6 dziesięcin gruntów (ok. 140 ha), z czego 0,93 dz. stanowił plac, 89,37 – grunty orne, 11,68 – łąki i 31,3 pastwiska. Grunta w większości położone były koło Augustowa (uroczyska: Chlebuowszczyna, Dubie, Krawciewo, Bahno, Lubka, Berezina); część koło Stryków, Szastał, Bielska oraz Nałóg. Zabudowania gospodarcze ulokowano w uroczysku Berezina, na gruntach zwanych Pokarmelitańszczyna. Obecnie znajduje się tu kolonia Augustowo na szosie brańskiej.

Samorządne Augustowo

Jako wieś wolna, zawsze posiadało Augustowo swój samorząd, który reprezentował go przed władzami miasta. Na jego czele stał wójt, zwany też gminnym. Jemu poręczano reprezentowanie gromady przed magistratem i sądami. A trzeba przyznać, że augustowska gromada do pokornych nie należała. Gdy w 1779 r. do Bielska zjechała królewska komisja Boni Ordinis (Dobrego Porządku), okazało się, że mieszkańcy Augustowa wraz z innymi wsiami miejskimi sprzeciwiali się płaceniu podatku zwanego szosu oraz oddawania należnej propinacji za prowadzenie karczem. Ogólnie oskarżano ich o nieposłuszenstwa y bunt przeciwko magistratowi y całemu miastu podniesiony. Przed oblicze wysokiej komisji zawezwano przedstawicieli wszystkich wsi. Augustowo reprezentował Wasyl Busłowicz. Wnioski okazały się dla nich niekorzystne. Folwarczanom, bo tak ich w dokumencie określono, nakazano zapłacić zaległe dwa tysiące złotych propinacji oraz podatek szosu. Odebrano im także wyłączność na prowadzenie karczem. Augustowską karczmę wziął w dzierżawę pisarz magistratu Jakub Tokarzewicz.

Prezydentem miasta Bielska był w tym czasie Grzegorz Busłowicz. Nazwisko wskazuje, że on lub jego przodkowie pochodzili z Augustowa. Dawna forma tego nazwiska brzmiała Busieł. Podobnie, inne augustowskie nazwiska używane były wymiennie z formami uproszczonymi, np.: Plutowicz – Pluta, Oniśkiewicz – Oniśko, Konachowicz – Konach, Skrobiłowicz – Skrobiło.

O mieszczańskiej, samorządnej przeszłości Augustowa świadczą akta majątkowe, zawierane w magistracie na kupno-sprzedaż gruntów. W odróżnieniu od wsi pańszczyźnianych miejscowi zawsze mogli sami o tym decydować. Poniżej przytaczamy jeden z dokumentów z 1788 r., w którym Dawid Magosik (Magusiewicz) zaskarża Grzegorza Lewocika o sprzedaż dwu zagonów gruntu na Lipie, które prawnie należały do pierwszego. Podobnej treści dokumenty wydawano również mieszczanom z samego Bielska.

Do Urzędu i Xiąg Ninieyszych Radzieckich Bielskich osobiscie przyszedłszy Sławetny Dawid Magosiuk, przed Tymże Urzędem i Xięgami zażalał się i zaskarżał przeciwko Sławetnemu Grzegorzowi Lewocikowi, w ten sposób i o to: iż pomieniony, wiedząc doskonale, że zagonow dwa gruntu na politku Lipa zwany leżące; dekretem zjazdowym żalącemu zaprzysądzone; przecież smiał i wżył się, one, Sławetnemu Iwanowi Ostaszewiczowi na Wieczność sprzedać, oczym do wiedziawszy się, żalący, a zapobiegaiąc swemu pokrzywdzeniu, owszem chcąc się z tymże obożałowanym w Sądzie przyzwoitym czasu swego rozsądzić, przeciwko którego teraz, i o nieważność donacyi tey, jak nayuroczyściey powture a powture zanosi swoie zażalenia, i manifestiuę się. Z Xiąg Radzieckich. Bielskich wypisano i wydano
T. Gotowicki, Pisarz R(adziecki) Bi(elski)

Zwróćmy uwagę na wyznacznik Sławetny, stawiany przed nazwiskami Dawida Magosika i Grzegorza Lewocika. Taki przydomek był właściwy jedynie mieszczanom. Przed nazwiskiem włościanina dodawano natomiast – Uczciwy, szlachcica zaś – Szlachetny. Czasem dla odróżnienia mieszkańców wsi miejskich od mieszczan z miasta, przed nazwiskiem pisano Sławetnie Uczciwy, co w przełożeniu na język współczesny brzmiałoby – Mieszczański Włościanin.

Augustowscy wójtowie włączali się w różne społeczne działania. Gdy w marcu 1831 r. w Bielsku i okolicach wybuchła epidemia cholery augustowski wójt Piotr Onacewicz aktywnie pracował nad przeciwdziałaniem skutkom strasznej choroby. Ostrzegał przed niebezpieczeństwem rozprzestrzeniania się epidemii na całą wieś i prosił, aby doktor powiatowy przybył tu niezwłocznie. Niebawem do Augustowa skierowano wolno praktykującego doktora Nahumowicza. Mimo wysiłków, w przeciągu tygodnia, od 22 do 29 kwietnia, zmarło we wsi 33 osoby, a kilkanaście chorowało. Wówczas zakazano tu wjeżdżać i wyjeżdżać. Do tych zaleceń nie zastosował się jednak felczer ze szpitala wojskowego, który wyjechał praktykować do tych wsi. Niestety, zachorował.

W wyniku reform administracyjnych z 1861 r., Augustowo było włączone w skład gminy Malesze. Nie bardzo to się podobało mieszczanom, gdyż wyłączało z jurysdykcji magistratu (dumy miejskiej) i zrównywało ich ze wsiami popańszczyźnianymi. Odbiło się to nawet na tytułowaniu mieszkańców w różnorodnych aktach; w latach 70-80 XIX w. mieszkańców Augustowa zapisywano często jako włościan (krestian). Nie dawali oni jednak za wygraną, i w końcu XIX w. spotykamy ich znowu w aktach jako mieszczan lub przedmieszczan. Wówczas w Augustowie, podobnie jak w innych wsiach miejskich, działał Społeczny Zarząd Mieszczański.

Tytuł mieszczanina był dziedzicznym. Mieszkańcy Augustowa, którzy zakupywali obszerne majątki w innych wsiach (np. Hryniewicze Duże, Sypnie Nowe, Wólka Wygonowska), również tam zachowywali swój tytuł.

Darczyńcy i fundatorzy

Bardzo droga sercu starszych mieszkańców Augustowa jest cerkiew św. Mikołaja w Bielsku. Do 1941 r. tu modlili się, chrzcili, pobierali się, śpiewali w chórze. Ich związek z cerkwią Mikołajewską trwał przez wieki. W czasie unii kościelnej większość mieszkańców wsi zachowała wierność Prawosławiu. Gdy w 1645 r. cerkiew św. Michała przeszła ostatecznie na unię, wszyscy prawosławni mieszczanie i przedmieszczanie skupili się właśnie wokół monasteru św. Mikołaja. Czynili to wbrew roszczeniom kleru unickiego, który uważał Augustowo za swoją własność. W 1698 r. wytoczono nawet proces sądowy przeciwko Oniskowi Leonowiczowi i jego córce, która wbrew zakazom zawarła związek małżeński w cerkwi św. Mikołaja. Hierarchia unicka, wbrew woli mieszkańców wsi, nadal uważała ich za parafian cerkwi Narodzenia Bogarodzicy i św. Michała (Bohojawleńskiej).

Tymczasem w drugiej połowie osiemnastego stulecia większość jagusztuvciuv nadal wyznawała prawosławie, stanowiąc ponad połowę parafian cerkwi św. Mikołaja. Dzięki ich hojnym ofiarom, świątynia wraz z monasterem, mogła przetrwać trudne czasy unii. Fundacje były zarówno w gruntach ziemskich, pieniądzach, jak też rzeczowe – ikony, szaty i utensylia liturgiczne. Świadczy o tym m. in. zachowana do dziś ikona Bogarodzicy w kiocie, ofiarowana w 1814 r. przez Andrzeja Wyszkowskiego.

Za największego augustowskiego fundatora jest jednakże uważany Justyn Oniśkiewicz. To z jego inicjatywy, w połowie lat siedemdziesiątych XVIII w. do Augustowa z Bielska była przeniesiona cerkiew Uśpienia Bogarodzicy. Zbudowano ją w latach 1758-1763 jako cerkiew trapiezną (refektarz), należącą do kompleksu monasteru św. Mikołaja. W jej wnętrzu znajdował się barokowy ikonostas, który wraz z cerkwią był przeniesiony do Augustowa. Miejsce pod budowę świątyni było wybrane już w 1872 r., o czym świadczy kamienny postument z krzyżem, ufundowany przez Zinowija i Tatianę Onacików. Obok Justyna Oniśkiewicza byli oni głównymi fundatorami cerkwi. W jej prytworze znajduje się ikona św.św. Zinowija i Tatiany, namalowana przez brańskiego malarza i ikonografa Mikołaja Michnowa. Cerkiew w Augustowie wyświęcono na cześć św. Jana Bohosłowa w 1878 r. Sześć lat później zmarła Tatiana Onacik; jej żeliwny nagrobek znajduje się naprzeciwko wejścia do cerkwi, obok wiekowej lipy. Znaczącym fundatorem cerkwi augustowskiej był także Łukasz Maliszewski, który w 1907 r. ofiarował do niej duży dzwon.

Gdy w Augustowie powstawała cerkiew, wieś znajdowała się już w parafii Św. Trójcy, którą utworzono w 1866 r. z dawnej parafii św. Mikołaja. Świątynią parafialną stał się kościół pokarmelicki. Gdy w 1920 r. świątynię zwrócono Kościołowi rzymskokatolickiego, wynikł problem zabezpieczenia wyposażenia cerkiewnego. A trzeba wiedzieć, że były to lata dezorganizacji życia parafialnego, spowodowanej powrotami z uchodźstwa ze wschodu. Gdyby nie zdecydowana postawa mieszkańców Augustowa, wyposażenie soboru Św. Trójcy mogło zostać rozszabrowane. Im właśnie przyszło w udziale zabezpieczenie większości ikon, ksiąg, utensyliów i szat liturgicznych. Część z wyposażenia umieszczono w cerkwi św. Jana Teologa, część zaś w domach prywatnych. Sam ikonostas z soboru był przez długi czas przechowywany u Samsona Weremiejuka (1902-1993), by w latach 60-tych ubiegłego stulecia trafić do cerkwi w Drohiczynie.

Będąc w cerkwi w Augustowie warto zwrócić uwagę na dwie jednakowe ikony św. Michała Archanioła w bogato zdobionych ryzach (koszulkach). Jedna z nich do 1920 r. znajdowała się w soborze Św. Trójcy lub cerkwi św. Mikołaja, druga zaś w kaplicy św. Michała, do dziś stojącej obok kościoła pokarmelickiego.

Pisząc o fundacjach cerkiewnych, warto wspomnieć o drewnianej cerkiewce św. Onufrego na cmentarzu w lesie. Była ona wzniesiona w latach 1812 - 1814 z inicjatywy o. Antoniego Giżewskiego, proboszcza parafii Preczystieńskiej dla nielicznych unitów, zamieszkujących Augustowo i Stryki. Grunta pod budowę świątyni i założenie cmentarza przekazała augustowska rodzina Nowickich (Nowików).

Tradycja głosi, że w dawnych czasach na starym cmentarzu w uroczysku Borowiska znajdowała się jeszcze jedna cerkiew prawosławna, która miała być spalona. Według innej wersji znajdowała się tu cerkiew św. Onufrego, którą potem przeniesiono na obecne miejsce. Pomni tradycji mieszkańcy, w 1993 r. wznieśli na Borowiskach murowaną świątynię, wyświęconą w cześć św. Pantelejmona. Mimo znacznego oddalenia od wsi, w okresie letnim, systematycznie odbywają się tu nabożeństwa.

Duchowni i mnisi

Obok fundatorów i ktiotorów, trzeba wspomnieć również osoby duchowne, wywodzące się z Augustowa. Jest to przede wszystkim o. Łukasz Plutowicz (1871-1946), ostatni proboszcz cerkwi św. Mikołaja w Bielsku. Syn Daniela, wnuk Grzegorza Plutowicza oraz Anny miał jeszcze dwóch braci Demiana i Józefa. Po zakończeniu szkoły miejskiej w Bielsku, nauki kontynuował w Szkole Spaskiej w Moskwie, gdzie w 1907 r. zdał egzamin na tytuł nauczyciela szkół cerkiewno-parafialnych. W tymże roku zdał również egzaminy na tytuł psalmisty i był skierowany do cerkwi św. Sergiusza Radoneżskiego w Moskwie, przy której działało hospicjum. Psalmistę ciągnęło jednak w strony rodzinne. Po przyjęciu święceń kapłańskich w lipcu 1914 r. udało mu się otrzymać posadę proboszcza cerkwi w Maleszach, leżących niespełna dziesięć kilometrów na zachód od Augustowa. Po kilkuletnim pobycie na uchodźstwie, powrócił do Malesz, skąd w 1924 r. był skierowany do parafii w Narojkach. Tu spotkał się z przedwojennymi emigrantami z Augustowa, którzy osiedli w dawnym majątku Sypnie Nowe. Na początku 1925 r. o. Łukasza Plutowicza zaproszono do Bielska, gdzie został wikariuszem cerkwi Preczystieńskiej. Jej filią była wówczas cerkiew św. Mikołaja i tu o. Łukasz zaczął służyć. Jako znawca śpiewu cerkiewnego zadbał, by przy cerkwi istniały chóry. Jeden z nich składał się w większości z mieszkańców Augustowa. Od 1928 r. kierował nim augustowianin Sylwester Konachowicz, który jeszcze w 1912 r. zakończył szkołę dyrygentów cerkiewnych w Grodnie.

Ojciec Łukasz Plutowicz bardzo przeżył dramat pożaru cerkwi św. Mikołaja 23 czerwca 1941 r. Wraz z garstką parafian, wyniósł z ognia większość wyposażenia świątyni i umieścił je w cerkwi w Augustowie. Do śmierci służył w cerkwi Preczystieńskiej. To jemu przede wszystkich zawdzięcza ona ocalenie cudownej ikony Bogarodzicy. Bezpośrednio przed nadejściem frontu o. Łukasz z pomocnikami zdjął ikonę z-nad ołtarza i odpowiednio zabezpieczył. Na drugi dzień pocisk trafił w ścianę cerkwi, gdzie wisiała ikona. Dwa lata później o. Łukasz zmarł. Jego wnukiem jest Jerzy Plutowicz, jeden z najwybitniejszych, współczesnych poetów w Polsce.

Innym duchownym, rodem z Augustowa jest Teodor Konachowicz, znany najbardziej jako ihumen Pantelejmon. Był kilka lat starszy od o. Łukasza Plutowicza. W 1895 r. wstąpił do monasteru w Supraślu, gdzie w 1902 r. złożył śluby zakonne z imieniem Pantelejmon. Sześć lat później został przeniesiony do monasteru św. Borysa i Gleba w Grodnie. W bieżeństwo 1915 r. udał się do Moskwy, gdzie pozostał już na stałe. Służył tu w różnych cerkwiach, będąc w bliskich kontaktach duchowych z mniszkami monasteru w Krasnymstoku. Żył w wielkim ubóstwie i wszystkich zadziwiał pokorą. W latach dwudziestych krążyły nawet po Moskwie opowieści o duchownym – starcu Pantelejmonie. Taka osoba była jednak niebezpieczna dla reżimu komunistycznego. W 1935 r. ihumena aresztowano, lecz po pewnym czasie wypuszczono. Niebawem aresztowano go powtórnie i skazano na trzy lata zesłania. Z gułagu powrócił w 1939 r., lecz dalsze jego losy są nieznane.

W Augustowie do dziś mieszkają Konachowiczowie, krewni ihumena Pantelejmona. Oprócz niego, ze wsi pochodziło jeszcze kilka mniszek, m. in. Barbara Wyszkowska z monasteru w Leśnej. Po pobycie na uchodźstwie w Rosj i rewolucji, wraz z innymi mniszkami trafiła do Jugosławii, a stąd do Francji. W długiej drodze do francuskiego Prevemont, mniszkom towarzyszyła cudowna ikona Leśniańskiej Bogarodzicy.

Warto wspomnieć także o jednej z pobożnych osób, których w Augustowie było wiele. Jest nim Ignacy Artymowicz, który od końca XIX w. zajmował się malowaniem cerkwi w powiecie bielskim. Jego autograf z datą 1897 widnieje m. in. wewnątrz dzwonnicy cerkwi w Parcewie. W okresie międzywojennym I. Artymowicz założył w Bielsku na Hołowiesku zakład kamieniarski, który wyrabiał na nagrobki; kilka z nich możemy odnaleźć na bielskim cmentarzu. Wnuczką Ignacego Artymowicza jest znana poetka białoruska z Bielska Podlaskiego Nadzieja Artymowicz.

Szkoła

I na zakończenie słów kilka o augustowskiej szkole. Do roku 1895 dzieci posyłano stąd na nauki do miasta. Podstawowym miejscem kształcenia do połowy XIX w. była przymonasterska cerkiew św. Mikołaja. Nauka dzieci malo go kosztowała, bo diak z cerkwi nauczył je czytać na cerkiewnych księgach i po polsku; trochę umieją pisać i na tem się wszystko skończyło... – czytamy w „Pamiętniku mieszczanina podlaskiego” o dzieciach przyjaciela Petra z Augustowa. Niektórych oddawano do monasteru na nauki w celu przygotowania do stanu duchownego. W 1816 r. kształcił się tu m. in. Mikołaj Busłowicz.

Po powstaniu szkoły powiatowej spora rzesza augustowskich dzieci i młodzieży udawała się na kształcenie do tejże placówki. Potrzebna była jednakże szkoła elementarna w samej wsi, bo tylko to gwarantowało upowszechnienie edukacji. Mieszkańcy wsi już w 1870 r. zobowiązali się utrzymywać placówkę na swój koszt i udostępnić na jej cele prywatny dom. W taki sposób, pod kuratelą parafii Św. Trójcy, w Augustowie zaczęła działać szkoła gramoty. W 1898 r. uczyło się w niej 40 chłopców i 8 dziewczynek. Siedziba szkoły znajdowała się w miejscu obecnego domu Skorbiłowiczów, przy wysokim krzyżu z 1862 r. Budynek spłonął w czasie I wojny światowej.

Po powrocie z bieżeństwa w głąb Imperium, gdzie w latach 1915-1921 przebywała większość mieszkańców Augustowa, dzieci przez pewien czas uczyły się w prywatnych budynkach. W 1936 r. Rada Scaleniowa w Augustowie zwróciła się do Dyrekcji Lasów Państwowych w Siedlcach z prośbą przekazać 4 ha ziemi cerkiewnej na potrzeby planowanego budynku szkoły i remizy. Prośbę załatwiono pozytywnie i niebawem powstała tu szkoła. Wielkie jej święto odbyło się w lipcu 1938 r., gdy do szkoły zawitał prawosławny arcybiskup grodzieński Sawa. Dokonano wówczas poświęcenia jej sztandaru. Jak widzimy na zachowanej fotografii, liczba uczniów była wielka, a trzeba zaznaczyć, że wszyscy pochodzili z Augustowa. Podobnie było i po wojnie.

Na fotografii, uwieczniającej uroczystość Święta Dziecka z 15 maja 1949 r. widzimy blisko 120 uczniów, również z samego Augustowa. Doroczne święta ustanowił o. Mikołaj Niesłuchowski, który przez kilka lat obsługiwał cerkiew w Augustowie. Potem, jako władyka Nikanor, był arcybiskupem białostockim.

Na początku lat pięćdziesiątych powstała idea budowy we wsi nowego gmachu szkolnego, odpowiadającego liczbie uczniów. Augustowianin Paweł Ostaszewicz był wówczas posłem na sejm (jego imieniem była nazwana obecna ul. Kazanowskiego w Bielsku). Umiała to wydatnie wykorzystać ówczesna dyrektorka szkoły Maria Monachowicz. Niebawem piętrowy gmach zaczął witać podróżnych, wjeżdżających do wsi ze strony Bielska.

W 1957 r. do szkoły w Augustowie przybył Eugeniusz Aniśka (1910-1996) wraz z żoną Jadwigą Boczkowską. Ten intelektualista i znany działacz białoruski założył w szkole chór, zespół mandolinistów, białoruską grupę teatralną, prowadził szachowe i fotograficzne kółka zainteresowań. Jego żona z kolei urządziła wokół budynku szkoły przepiękny ogród. Dobra pamięć o Eugeniuszu Aniśce trwa wśród jego uczniów do dziś. W 1999 r. w murach szkoły była otwarta wystawa jego fotografii. Wystawę przygotowali członkowie teatralnej grupy „Jagusztowo”, działającej w latach 1996-1999. Grupa przedstawiła kilka spektakli, opartych na kanwie miejscowego folkloru i historii.

Opracował Doroteusz Fionik