Aktualny język artykułu: PL

Trzech twórców rozmawia o życiu. Nowosielski, Smoczyński, Tarasewicz w Zamku Ujazdowskim

Od dziś w Centrum Sztuki Współczesnej Zamku Ujazdowskim czynna jest wystawa trzech wybitnych artystów: Jerzego Nowosielskiego, Mikołaja Smoczyńskiego i Leona Tarasewicza. Dwaj z wymienionych -- to twórcy urodzeni w latach 50. i to oni dokonali wyboru obrazów i rysunków Nowosielskiego. Pokaz początkowo miał nosić tytuł "Tożsamość", lecz w trakcie przygotowań zrezygnowano z tej nazwy. Na ekspozycję złożyły się płótna Jerzego Nowosielskiego z lat 50. ; instalacje Smoczyńskiego, wybudowane we wnętrzach CSW oraz najnowsze obrazy Tarasewicza.

Co sprawiło, że młodsi o pokolenie artyści zapragnęli zaprezentować swe prace z Jerzym Nowosielskim (ur. 1923) , uważanym za klasyka współczesnej sztuki polskiej? Odpowiedzią na takie pytanie nie może być tylko szacunek i podziw, jakie żywią do krakowskiego malarza dwaj młodsi artyści. Obydwaj należą już od lat do autorów znanych i uznanych, którzy dopracowali się międzynarodowych pozycji. Dlaczego, choć ukończyli różne plastyczne uczelnie (Tarasewicz warszawską ASP, Smoczyński łódzką PWSSP) , za "swojego" mistrza uważają Nowosielskiego?

Tarasewicz, zapytany o związki ze starszym mistrzem, powiedział, że dla niego od dzieciństwa sztuka Nowosielskiego była niepodważalną wartością. Potem, kiedy poznał malarza, prowadził z nim coraz bardziej osobiste rozmowy, także na temat wiary (obydwaj są prawosławni) . Bo, jak powiedział, "w pewnym momencie przestaje się mówić o sztuce, tylko ożyciu".

Ta wystawa jest właśnie rodzajem wymiany myśli pomiędzy całą trójką.

Tarasewicz uznał za najbliższe mu, stare płótna Nowosielskiego -- abstrakcje oraz przedstawienia figuratywne, często określane mianem współczesnych ikon. Do pomieszczeń, gdzie wyeksponowano ten zestaw, przylegają komnaty zagospodarowane przez Tarasewicza. W jednej zawieszono gigantyczną kompozycję, utworzoną z pionowych pasm zieleni i żółci, otoczoną przez obrazy malutkie, skonstruowane z poziomych pasów. Układ tych prac daje wrażenie rozkwitania, odradzania się całej natury. W sąsiedztwie tego "przeczucia wiosny" Tarasewicz wybudował kolumnadę. Zajął całą salę rytmicznie rozmieszczonymi filarami, także pomalowanymi w pasy. Równym pionom kolumn przeciwstawił odręcznie malowane, horyzontalne linie fioletów, błękitów i żółci.

Smoczyński również wykorzystał specyfikę architektury Zamku Ujazdowskiego. Jednak jego działania tworzą zupełnie inny klimat. Oto w jednej z sal, całkowicie pokrytej szarą farbą, łącznie z podłogą i sufitem, od frontowej ściany odstaje tynk. Pod odklejonymi, zawijającymi się brzegami widać prześwity bieli. Czasem w starych, od lat nie malowanych pokojach tak odstają warstwy farby. Ale praca Smoczyńskiego nie daje poczucia przebywania we wnętrzu zaniedbanym i zniszczonym. Odstająca od ściany forma nie jest dziełem przypadku: układa się w regularny krąg, a wystająca spod niego biel kojarzy się ze świeceniem...

Do pomieszczenia z pracami Nowosielskiego, wybranymi przez Smoczyńskiego, prowadzi wąski korytarz z obrazami drugiego z wymienionych. Z daleka przypominają malarstwo materii w latach 50. i 60. , ale tym razem "wykonały" je kurz, pleśń i pająk. Zaskoczenie czeka też widza ze strony Nowosielskiego. To, co wybrał Smoczyński, nigdy dotąd nie było pokazywane.

Monika Małkowska, 05.04.1997

Jerzy Nowosielski, Mikołaj Smoczyński, Leon Tarasewicz -- malarstwo, Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski, 5 kwietnia -- 25 maja.