Zmień język artykułu: BEAktualny język artykułu: PL

Narodny Albom

W 1994 roku jakby od niechcenia napisałem kilka tekstów. Były to: “Alicja", “Bolek i Lolek", “La, La, La, La", “Majowa piosenka". W tym czasie pisałem teksty Kasi Kamockiej, ale te nowe najwyraźniej nie pasowały do estetyki NOWEGO NIEBA. Wtedy właśnie powstała idea nowego wspólnego projektu. Nazwa Narodny Albom od razu przyszła nam do głowy, nie było innych wariantów. Pierwszą, że tak powiem, “zaproszoną osobą" był Lawon Wolski, który znał wyżej wymienione teksty i od początku brał udział w pracach nad projektem. Dołączyli do nas również: Weronika i Źmicier z zespołu KRWI, realizator dźwięku Anatol Dodź, pełny skład N.R.M. czyli Pit Paułau, Juraś Laukou, Aleh Dziemidowicz, przedstawiciel zespołu ULIS - Sława Koran. Skład grupy wypiękniał i nabrał blasku dzięki Kasi Kamockiej i wiolonczelistce Juli Hłuszyckiej z zespołu NOWAJE NIEBA. Zaproszeni byli też muzycy z innych zespołów, ale z różnych powodów nie przyjęli zaproszenia, czego do dzisiaj bardzo żałuję.

Dołączyli do nas niezależni wykonawcy: Iryna Kurapatkina z radia 101,2, Alaksandr Pamidorau z radia B-A (wtedy JL), oboje — królowie eteru oraz Incognito, który nadal musi pozostać osobą anonimową. Siarhieja Achramowicza, bajanistę i chodzącą dekorację, trudno mi sklasyfikować, ponieważ w czasie tworzenia albumu tłumaczył z języka angielskiego w radiu 101,2, a teraz jest piątym ministrem w N.R.M. Oprócz wymienionych osób pomagali nam pracownicy radia 101,2, w którym nagrywaliśmy album.. Robili chórki, klaskali rytmicznie i wznosili okrzyki.

Pracowaliśmy szybko i z przyjemnością. Napisaliśmy 24 piosenki i rozpoczęła się żmudna, trwająca rok z hakiem praca Anatola Dodzia. Album był gotowy w grudniu 1997 roku. 28 grudnia w mińskim Teatrze Młodego Widza, dzięki finansowemu wsparciu Białoruskiej Fundacji Społecznej “Nasza Niwa", odbyła się promocja Narodnego Albomu. Kasetę i płytę kompaktową wydała firma “Kówczeg", dzięki staraniom Juryja Cybina.

Oprócz 24 piosenek autorskich (jedna z nich powtarza się) do albumu weszły dwie piosenki ludowe: żydowska “Lomir zix iber-betn" i białoruska powojenna “Nadzieńka". Wydarzenia, o których śpiewa się w albumie, dzieją się w latach 1918-1939 w przygranicznym białoruskim miasteczku, którego prototypem może być Rakau (tak jak w piosence “Nauczyciel Rahojsza") lub jakiekolwiek inne zachodniobiałoruskie miasteczko.

Sąsiedztwo kulturowe, białoruskość w warunkach niesowieckiej Białorusi, szacunek do własnej odmienności i odmienności innych, tradycyjne wartości kultury i ich odzwierciedlenie w życiu codziennym — to część tematów poruszanych w albumie. Stylowa mieszanka jest wynikiem zarówno specyfiki tematyki (sąsiedztwo kulturowe, rozciągłość w czasie), jak i zasady “każdy muzyk tworzy swoją własną wersję (interpretację) danego tematu”.

Podczas pracy nad albumem przyjęliśmy następujące niepodważalne zasady:

rozpoznawalni bohaterowie i formy muzyczne,

wpadające w ucho i łatwe do zapamiętania melodie,

piosenki mają sprawiać wrażenie (to samo dotyczy tekstów), że to już gdzieś słyszeliśmy, odszukaliśmy na strychu, wszystko już było.

Głównym zadaniem było stworzenie mitu “Zachodnia Białoruś. Okres międzywojenny jako przejawu istnienia Białorusi w tradycji niesowieckiej.

Zainteresowanie tą tematyką było wynikiem naszych wspomnień letnich wyjazdów w dzieciństwie oraz późniejszych wędrówek autostopem ( na początku lat osiemdziesiątych) w okolice Wołożyna. Nawet wtedy (teraz zresztą też) ta część Białorusi odróżniała się od zrusyfikowanego Mińska żywą białoruskością i tradycjami.

Jako pierwszy powstał tekst “Nauczyciel Rahojsza", a dokładniej, osiem pierwszych wersów. Napisałem je w 1987 roku (dalsze powstały w 1996 roku). Zainspirował mnie film “Cudza Ojcowizna" na podstawie powieści Wiaczasława Adamczyka, a przede wszystkim świetne (stylistycznie bez zarzutu) kostiumy filmowe, które projektował Michaś Ramaniuk. Ładne kożuszki i szykowne palta bohaterów przeczyły sowieckim stereotypom o ciężkim życiu uciskanego przez panów ludu.

Później był film Machulskiego “Vabank". Ten, według mnie, jeden z najlepszych polskich filmów, oglądałem może z dziesięć razy. Za każdym razem z ciekawością i przyjemnością, i za każdym razem miałem przed oczami przedwojenne zdjęcia mego wujka Lonika, na których pięknie prezentuje się w dwurzędowym tweedowym palcie na tle grodzieńskiego krajobrazu.

W tematyce historycznej dobrze czuje się mieszkaniec Grodna Wiktar Szałkiewicz - muzyk, poeta, aktor, który od dawna z powodzeniem tworzy własną mitologię Zachodniej Białorusi (Grodzieńszczyzny). Słyszałem wiele o jego twórczości, ale usłyszałem piosenki dopiero w 1997 roku na koncercie w Muzeum Bahdanowicza, na który Szałkiewicz przybył z dwugodzinnym .:, spóźnieniem. Oprócz własnych Szałkiewicz zaśpiewał kilka ludowych żydowskich piosenek. Zaśpiewał z takim smakiem, że postanowiliśmy włączyć do Narodnego Albomu żydowską piosenkę, bo to też jest “nasze". Już miałem dzwonić do Szałkiewicza do Grodna, ale pojawił się pan Pamidorau z propozycją zaśpiewania w jidisz, bo może, chce i wie, jak to zrobić. Dzięki temu mamy na płycie “Lomir zix iberbeten" (trzy i pół minuty). Pamidorau stylowo i z sercem wykonuje własną wersję tej znanej piosenki. Mówiąc o stylu Narodnego Albomu należy przypomnieć niektóre teksty BONDY, przede wszystkim teksty z tak zwaną “swojską" tematyką. Najlepszym przykładem może być “Stefka" piosenka znacząca dla BONDY i całego białoruskiego rock and rolla. Autorem tekstu jest Siarhiej Knysz, perkusista i główny tekściarz zespołu. KRAMA, ideowy spadkobierca BONDY, konsekwentnie i z powodzeniem zajmuje się inną ważną tematyką - biesiadno-alkoholową. W piosenkach KRAMY piwo i wódkę pije się po błałorusku. Zacytuję przy tej okazji swego wspomnianego już, wujka Lonika: “Usiąść, wypić i zakąsić - to właśnie jest kultura". W związku z tym, wszystkim towarzyszom z BONDY, KRAMY i osobiście Iharowi Waraszkiewiczowi, przekazuję serdeczne pozdrowienia, które w formie muzycznego cytatu ze “Słuckiej Bramy" znajdziecie w “Nauczycielu Rahojszy".

Polskiego zespołu KULT nie cytowaliśmy w Narodnym Albomie, ale lubimy i bardzo szanujemy projekt “Tata Kazika". Po pierwsze dlatego, że jest “bombowy", a po drugie, bo jest przykładem tego, jak w ramach jednego albumu można przekazać ducha całej epoki. Piosenki barda Staszka Staszewskiego napisane w 50-60-tych latach i zaśpiewane w latach 90-tych przez jego syna, lidera KULTU, nie są zwykłym remakem, zdają się być ich wspólną twórczością. Kazik nie odtwarza starych piosenek, współ-przeżywa je i tworzy od nowa. My również, pracując nad Narodnym Albomem, staraliśmy się przekazać ducha tamtych czasów, ale przede wszystkim musieliśmy oprócz tego stworzyć piosenki, których niestety nie było, a które mogły (musiały) być.

Narodny Albom to nie retro, a coś, co pozwolę sobie określić terminem “alternatywny folk", To próba stworzenia epickiego poematu o przygranicznym miasteczku, ostatniej, jeszcze niezatopionej wyspie byłego kontynentu — “Wielkiej Litwy".

Już po koncercie promocyjnym Cezary Goliński, korespondent “Gazety Wyborczej" w Mińsku, opowiedział mi o Sergiuszu Piaseckim (nie mylić z Kazikiem Piaseckim, reakcjonistą z Wilna!). Sergiusz Piasecki, postać historyczna, w ciągu całego swojego pogmatwanego życia był kolejno każdym z bohaterów albumu. Brał udział w Powstaniu Słuskim, był przemytnikiem i szpiegiem (chodził do Sowietów przez zieloną granicę w okolicach Rakowa), robił afery w Wilnie, siedział w więzieniu, pracował jako model, dowodził oddziałem partyzanckim, pisał autobiograficzne książki w języku polskim i wydawał ich na emigracji w Londynie, gdzie żył po wojnie (zmarł w 1964 roku). Liczę na to, że jego książki zostaną przetłumaczone na język białoruski. W związku z tym życzę Wacławowi Areszce wytrwałości i weny twórczej.

Kiedy zadają mi pytanie, czy będą kolejne części Narodnego Albomu, odpowiadam “nie". Pewnie się mylę, bo będą nimi, w pewnym stopniu, książki Piaseckiego w języku białoruskim. A może to właśnie Narodny Albom Jest dalszym ciągiem tych jeszcze nie przetłumaczonych książek. Można też powiedzieć, że jest nim nie wystawiany jeszcze spektakl Pinihina, scenariusz którego napisaliśmy w 1998 roku. Jego tytuł brzmi - Narodny Albom.

Zresztą nasze życie i my sami, wszyscy razem i każdy z osobna jesteśmy dalszym ciągiem albumu. Daj nam Boże nadzieję, mądrość i zdrowie.

Michał Aniempadystau, 20.04.1999