Aktualny język artykułu: PL

Miłosz za cztery lata?

Na łamach ostatniej “Polityki” Leon Tarasewicz domaga się zamieszczenia sprostowania w “Kurierze Porannym”.

- No jakżeż - burzą się w “Porannym”. Wskazują przy tym na numer z 28 stycznia, w którym znajduje się m.in. sprostowanie Tarasewicza i artykuł o festiwalu Basowiszcza ’93, który tego sprostowania (wysłanego siedem lat temu, a opublikowanego po raz pierwszy teraz) był przyczyną. - Przecież z tekstu Tarasewicza usunęliśmy tylko “inwektywy godzące w wiarygodność autorów relacji z Gródka” - tłumaczy “Poranny”. Genialne posunięcie! Jego pomysłodawca został już pewnie uhonorowany “Kubkiem Porannego”. Sprostowanie - które, jak deklaruje naczelny “Porannego”, ma umożliwić obiektywną ocenę - jest ocenzurowane, ale przecież redakcja dokładnie wie, co czytelnicy powinni myśleć, i która wersja wydarzeń jest jedynie słuszna. Albowiem w wiarygodność autorów “Porannego” nie wolno godzić. Wszystkie teksty w “Porannym” są wiary godne, dlatego że ukazują się właśnie w “Porannym”. Należy je więc przyjmować na wiarę. A co zrobić, żeby “Poranny” wydrukował sprostowanie? Jeśli jesteśmy “Wielkim Artystą”, cenionym w świecie, to wydrukują prędko. Już po siedmiu latach! Czesław Miłosz czekałby więc zapewne tylko marne trzy-cztery lata.

Anna Wiśniewska, 2000/02/05

Listy. Szanowny Pan Wojciech Potocki

Panie Redaktorze

Piszę do Pana jako “pierwszy lepszy z ulicy” (tak nazwano mnie 27 lipca 1993 roku w Pana gabinecie, gdy odmówiono mi zamieszczenia sprostowania w sprawie współorganizowanego przeze mnie wtedy “Basowiszcza ’93”).

Pański komentarz z 19 stycznia br. odnośnie mej odmownej decyzji w sprawie przyjęcia Nagrody Prezydenta Białegostoku za osiągnięcia artystyczne w 1999 roku po raz kolejny świadczy o braku obiektywności redagowanej przez Pana gazety w sprawach dotyczących mnie jako artysty malarza i problemów mych współmieszkańców - prawosławnych i Białorusinów, stanowiących znaczny odsetek białostoczan.

Nieprawdą jest, że “Kurier Poranny” - jak Pan twierdzi - promował me osiągnięcia artystyczne. Wszystkie publikacje na ten temat to albo suche relacje zaczerpnięte z serwisu Polskiej Agencji Prasowej, albo w dużej części przepisane z “Gazety Wyborczej” przez Pańską dziennikarkę Olgę Pacewicz. W ciągu minionych pięciu lat, gdy w kraju i na świecie uparcie i z poświęceniem starałem się promować Białystok i naszą kulturę białoruską, redagowana przez Pana gazeta me osiągnięcia przyjmowała z ironią (Kubek Porannego) lub wrogością, wykorzystując wyjętą z kontekstu moją wypowiedź o “Solidarności” (tekst red. Tomasza Wiśniewskiego pt. “Tarasewicz i rabini”). Przypominam Panu także, że jak dotąd bezskutecznie czekam na sprostowanie artykułu Jerzego Nachiły pt. “Basowiszcza - odsłona czwarta” z lipca 1993 r., chociaż prawo prasowe, rozdział 5, art. 31, pkt. 1, 2 oraz art. 32, pkt. 1, 5, 6 (DzU nr 5, poz. 24 z 1984 r.) do tego zobowiązuje.

* PS. Kopie niniejszego listu przesyłam do wiadomości innym redakcjom prasy, radia i telewizji w Białymstoku, gdyż nie chcę, aby znów został przemilczany przez “KP”, jak to miało miejsce w lipcu 1993 r.

Leon Tarasewicz, Waliły, 23 stycznia 2000 r., 2000/01/25