Aktualny język artykułu: PL

Kupalle w Narwi. Świętowali młodość

O północy nad łąkami niosły się rockowe zaśpiewy, nad rzeką płonęły ogniska, w wodzie odbijał się księżyc. A na trawie w tanecznym rytmie - jak przed wiekami - hasało kilkaset młodych ludzi.

Współczesna białoruska Noc Kupały w Narwi to tak, jak dawniej noc miłości i oczyszczenia. Jak jednak przystało na dzisiejsze potrzeby, to także mariaż białoruskiej tradycji ze współczesnością. Folkową nutę zastąpił rock, a wiejskich śpiewaków w ludowych strojach - rockmani z elektrycznymi gitarami w rękach.

Białorusini na Podlasiu Kupalnockę obchodzą dwa razy - w Narwi oraz tydzień wcześniej - w Białowieży. Narewskie Kupalle to święto młodych, białowieskie - ich rodziców.

W piątek wieczorem do Narwi zjechała czołówka białoruskiego rocka z Białorusi: Slava Korań z zespołem Ulis, Lavon Volski ze swoim najnowszym przedsięwzięciem "Projekt Z", zespół Kryvi, Kniażycz, Kasia Kamocka i Novaje Nieba, Niezależnaja Respublika Mroja.

Koncert odbywał się nad rzeką, w asyście półtoratysięcznej widowni. Dawne splotło się z nowym. Przyszła chyba cała Narew - siwiuteńkie panie w chustkach i dziadkowie wspominający przy piwie dawne czasy, ale też nastolatkowie w glanach i z wystrzyżonymi głowami, dziewczęta na kilkucentymetrowych obcasach i w obcisłych bluzeczkach, maluchy biegające z balonami między młodzieżą pogującą pod sceną (samochodową przyczepą ustawioną nad rzeką). Choć impreza rozpoczęła się z półtoragodzinnym opóźnieniem, nikt nie miał o to pretensji. Przecież była to noc jedyna w roku; nikomu się do niczego nie spieszyło, wszyscy przy akompaniamencie rockowo-folkowych rytmów i w strugach piwa celebrowali święto letniego przesilenia, noc młodości i nieskrępowanej zabawy - korzeniami wywodzącej się z tradycji pogańskiej Sobótki.

Jeszcze zanim zapadł zmierzch, po łące spacerowały dziewczęta zrywające naręcza pachnących traw. Splotły je w wieńce, które potem założyły na głowę. Około północy nad rzeką zapłonęły ogromne ogniska, a brzeg okupowały setki ludzi. Patrzyli jak panny rzucają do wody wianuszki z zapalonymi świecami. Dziewczęta marzyły skrycie, aby wyłowił je przeznaczony im mężczyzna. W Narwi śmiałków nie brakowało, ale do wody wskoczyło dwóch!

Święto miłości i oczyszczenia trwało do białego rana. Śpiewano przy ogniskach, pieczono kiełbaski, gawędzono... Dopiero kiedy budziły się ptaki, rozochocona czereda poszła spać.

Imprezę zorganizował Związek Młodzieży Białoruskiej (przy współpracy z MKiDN oraz Urzędem Gminy Narew). Sponsorami imprezy byli: Big Star, Knay Pub, pub Strych, Orthdruk, Skaner 2. Patronowała jej nasza "Gazeta".

moż, Gazeta Wyborcza, 2000/07/10