Aktualny język artykułu: PL

Kupalle W Narwi. Święto Lata I Młodości

W sobotę w Narwi nowe ożeniło się ze starym. Głównymi aktorami imprezy byli współcześni rockmani, jej szef nosił zielone włosy, a jedyną scenografię stanowiły niebo, rzeka, łąka i krowy.

Noc Kupały była dla Słowian Wschodnich tym, czym dla dawnych mieszkańców ziem polskich Sobótka - świętem letniego przesilenia. Kupalnockę do dziś obchodzą mieszkający na Podlasiu Ukraińcy i Białorusini. Ci ostatni świętowali w tym roku Kupalle dwa razy: tydzień temu w Białowieży i w piątkowo-sobotnią noc w Narwi.

Te dwie imprezy pokazały dwie koncepcje mariażu białoruskiej tradycji ze współczesnością. Białowieska była ukłonem w stronę starszego pokolenia wychowanego na wsi i zasłyszanej w okolicy muzyki. Wystąpiły tam zespoły ludowo-folklorystyczne i białoruscy wykonawcy muzyki chodnikowej. Kupalle w Narwi to w dużej mierze spotkanie młodych, wyedukowanych w miastach, do których bardziej przemawia rockman niż śpiewak ludowy albo poeta z gitarą.

- Na samym folku nie można skończyć - uzasadniał Jerzy "Sieńka" Osiennik, szef imprezy. Ludzie potrzebują ujścia energii. To daje rock. Nasze Kupalle to całonocne czuwanie przy ognisku, przy rzece, przy elektrycznej muzyce. Współczesnym folklorem jest rock. Puszczanie wianków jest symbolem tradycji. Zakupy, oglądanie telewizji to są dzisiejsze obrzędy. Rock to kontestuje. Jest krzykiem duszy. Kupalle w Białowieży jest imprezą dla pokolenia moich rodziców, na której ja się źle czuję. Dlatego zorganizowałem to Kupalle.

Do Narwi przyjechała czołówka białoruskiego rocka z Białorusi - folkowe Kryvi, Kasia Kamocka z grupą Nowaje Nieba, Ulis, Niezależnaja Respublika Mroja - oraz folkowa Czeremszyna z Czeremchy. Koncert odbywał się nad rzeką, w asyście półtoratysięcznej widowni (przyszła chyba cała Narew): nastolatków w glanach, siwiuteńkich panów, starszych pań w chustkach, kilkuletniej gawiedzi. Scenę stanowiła samochodowa przyczepa, w tle woda, drzewa, zachód słońca, łąki z pasącymi się krowami. Atmosfera przypomina wczesne festiwale w Jarocinie: nie ma biletów, bramek, gwiazdorskiego zadęcia - utytułowanych przecież - wykonawców. Po zejściu ze sceny zasiadają na trawie, popijają piwo z fanami. Wokół dyskretnie kręcą się bramkarze, nikt nikogo nie przegania, nie ma bójek. Kiedy podczas koncertu Nowaje Nieba przez chwilę zabraknie prądu, nie zrażona Kasia Kamocka przeprosi widzów: - Prabaczcie.

Wraz ze zmierzchem zapłonęły ogniska, potem było puszczanie na wodę wianków z zapalonymi świecami - kilku śmiałków rzuciło się po nie wpław. Kilkadziesiąt metrów od sceny Czeremszyna zabawiała publikę grą na kongach. Były harce, śpiewy, nieskrępowana zabawa. Nie było polityki, była radość z bycia razem, święto lata i młodości. I o to chyba wszystkim w tę ciepłą noc chodziło.

* Kupalle zorganizował Związek Młodzieży Białoruskiej

Cezary Polak, Gazeta Wyborcza, 1999/07/12