Aktualny język artykułu: PL

Kawałek prawdy o naturze. Rozmowa z Leonem Tarasewiczem, malarzem

Rz: W Polsce trwa ożywiona dyskusja wokół sztuki - co nią jest, a co nie. Jaka, pana zdaniem, powinna być współczesna twórczość plastyczna - bliższa tradycji czy eksperymentu?

Leon Tarasewicz: Sztuka współczesna - a mam na myśli każdą współczesność, nie tylko tę, w której żyjemy - zawsze pojawia się jako kontra wobec zastanej kultury. Używane przez artystów medium nie ma tu żadnego znaczenia, lecz to, co robią, w jakim celu. W latach 70. większość artystów zachwycała się nowymi mediami, a już w następnej dekadzie wygrało malarstwo. Znacznie bardziej istotne jest pytanie, czy w ogóle potrzebujemy sztuki, czy tylko ładnych, umilających nam życie przedmiotów. Nieporozumienia polegają na tym, że większość ludzi żąda od sztuki, by była tylko dekoracją.

W jaki sposób pana projekt nawiązuje do tematu tegorocznego biennale? Jak pan rozumie tytułową "Płaszczyznę humanizmu"?

Ostatnio w sztuce pojawia się za dużo doświadczeń technologicznych, a za mało w niej człowieka. Poza tym, często pojedyncze obiekty nie mają sensu, są elementami szerszej koncepcji - nie mogą więc obejść się bez komentarza. Sądzę, że na tegorocznym biennale pojawią się projekty operujące językiem malarskim, wzbogacone głębszą refleksją. Bo bzdurą jest sugestia, jakoby malarstwo zostało wyparte przez nowe media. Moim zdaniem, kawałek prawdy o naturze w kamiennym blokowisku zawsze się przyda.

Co to znaczy prawda w sztuce?

W moim przekonaniu to zgodność sztuki z życiem i myśleniem autora. Jeśli forma sztuki wynika z kompilacji, jest reakcją na modę - to nie ma szans przetrwać. Zauważyłem, że rzeczy dobre i prawdziwe są bardzo proste. Pomysły niezrozumiałe, zagmatwane, najczęściej wynikają z głupoty.

A jeśli społeczeństwo nie interesuje się poważną sztuką?

Publiczność nie zajmuje się złą sztuką. Oczywiście, nie dotyczy to wszystkich. Od dwudziestu lat obracam się mniej więcej w tym samym kręgu odbiorców. Nie potrzebuję zmian w swoim życiu i dlatego nie oczekuję ich u innych. Jednak coś się zmieniło. Z największą frajdą zauważam, że malarstwo znów brane jest pod uwagę w dyskusji o nowym języku sztuki.

Świadectwem tego jest również biennale w Wenecji. Ma pan nadzieję na nagrodę?

Nagrody świadczą o nagradzających, nie o laureatach. Dla artystów ważne jest samo uczestnictwo.

Rozmawiała Monika Małkowska, 17.03.2001

Na tegorocznym, 49. Biennale w Wenecji, Polskę będzie reprezentował Leon Tarasewicz, wybitny malarz, laureat Nagrody im. Jana Cybisa. Tematem przewodnim tego przeglądu sztuki ma być "Płaszczyzna humanizmu". Komisarzem naszej ekspozycji jest Aneta Prasał, kuratorka Galerii Zachęta.

W pierwszym projekcie Tarasewicz proponował - oprócz malarskiego environnement w polskim pawilonie na terenie Giardini - ingerencję w przestrzeń miejską Wenecji. Zamierzał owinąć płótnem pomalowanym w żółto-zielone pasy charakterystyczne dla miasta detale architektoniczne: kolumnę Świętego Marka, 200 półkolumn z północnej pierzei przy placu Świętego Marka oraz słupy na kanałach, kiedyś służące do cumowania łodzi. Ponieważ władze miejskie nie wyraziły na to zgody, projekt ulegnie zmianie. Ostateczną koncepcję Tarasewicz ustali w najbliższych dniach, podczas pobytu w Wenecji, dokąd dziś się udał.

Fot. Michał Sadowski