Aktualny język artykułu: PL

Jesienny las w galerii. Malarstwo Tarasewicza na Foksal

W Galerii Foksal czynna jest niezwykła wystawa -- składa się na nią jeden obraz, namalowany na wszystkich ścianach wystawowego pomieszczenia przez Leonarda Tarasewicza.

Artysta pracował nad tą kompozycją tydzień, lecz nie jest to dzieło, które zachowa się dla potomności. Po zakończeniu wystawy zniknie bezpowrotnie pod warstwami białej farby, a jedynym śladem jego krótkotrwałego istnienia będzie fotograficzna dokumentacja. Jednak Tarasewicz pragnął, choćby na kilka tygodni, osiągnąć efekt plastyczny, dający widzowi poczucie wejścia w las, podczas gdy ten w rzeczywistości wkraczał w zamknięte pomieszczenie.

Leon Tarasewicz, urodzony w 1957 roku, sam żyje na co dzień z dala od wielkomiejskiej cywilizacji, w domu na skraju lasu. Ale ten odludek zyskał światową sławę i ma rozległe międzynarodowe kontakty z najbardziej prestiżowymi galeriami i muzeami w kraju i za granicą. Jego dyplomowy pokaz zwrócił uwagę szefa bodaj najbardziej elitarnej stołecznej galerii i niemal natychmiast doszło do wystawy Tarasewicza w Galerii Foksal.

W ciągu 10 lat, jakie upłynęły od jego dyplomu, miał ponad 30 indywidualnych wystaw, co jest w plastycznej branży swoistym rekordem. Należy dodać, że te pokazy miały miejsce w najważniejszych artystycznych ośrodkach Europy, A meryki i Azji.

Czym ten Białorusin ze Stacji Waliły zachwyca międzynarodowych miłośników sztuki? Największą umiejętnością Tarasewicza jest tworzenie malarskich skrótów, niemal znaków, przy zachowaniu iluzji wiernego oddania natury. Artysta w widoczny sposób jest zżyty z przyrodą i wyczuwa jej odwieczne rytmy. Swą sztuką nie wyraża zachwytu nad pejzażem, nie okazuje sentymentów. Po prostu -- rejestruje po swojemu krajobraz w rozmaitych kadrach i ujęciach. Jego kompozycje są zazwyczaj w ielkich rozmiarów, nierzadko wypełniają ściany galerii od sufitu po podłogę. Taka rozbuchana skala odpowiada tematyce i temperamentowi Tarasewicza. Dopiero na powierzchni kilku czy kilkudziesięciu metrów kwadratowych nieskomplikowane, wielokrotnie powtórzone formy sprawiają, że oglądający je czuje się jak na polu, w lesie, pod gołym niebem.

Tym razem poziomo prowadzone po ścianach galerii pasy, utrzymane w kolorach żółci, oranżu, czerwieni i brązu sprawiają, że otoczeni nimi czujemy się jak w lesie, którego barwy uświadamiają nam, że oto nadeszła jesień. Niby to żadna rewelacja, ale pokazanie tego za pomocą abstrakcyjnego malowidła, jak tapeta pokrywającego ściany galerii, to w łaśnie tajemnica sukcesu Leona Tarasewicza.

Monika Małkowska, 13.10.1994