Aktualny język artykułu: PL

Jesień Bardów 2000. Przegląd białoruskiej poezji śpiewanej i piosenki autorskiej.

O miłości, szarych ulicach miasta, codziennych problemach i szukaniu odpowiedzi na pytanie "Jak żyć?" - śpiewali uczestnicy VII Jesieni Bardów - Bielsk 2000, czyli przeglądu białoruskiej poezji śpiewanej i piosenki autorskiej.

Tegoroczny przegląd różnił się od poprzednich dość dużą liczbą zgłoszeń - 23 osoby, w tym większość z Białorusi. Do uczestnictwa w Jesieni Bardów 2000 organizatorzy wytypowali 15 wykonawców reprezentujących: Mińsk, Mohylew, Białystok, Hajnówkę i Bielsk Podlaski.

Zarówno publiczność, jak i organizatorów zadziwił także młody wiek większości uczestników Jesieni. Jak stwierdził jeden z prowadzących imprezę, do nazwy tegorocznego przeglądu można by z powodzeniem dodać słowo - studencki, bo prawie wszyscy wykonawcy są studentami i polskich, i białoruskich uczelni.

- To zaskakujące, ale dobrze wróżące na przyszłość zjawisko - twierdzi Igor Łukaszuk, organizator Jesieni. - Jesteśmy zadowoleni nie tylko z dużego zainteresowania naszym przeglądem na Białorusi, ale także z poziomu, jaki reprezentują zakwalifikowani do konkursu wykonawcy. Pomimo ich młodego wieku są zaskakująco dojrzali, co przede wszystkim przejawia się w tekstach o rzeczywistości, w jakiej przyszło im żyć.

Tak duża liczba zgłoszeń i pełna sala Bielskiego Domu Kultury po raz kolejny uświadomiła i organizatorom, i obserwatorom Jesieni, że taka impreza - refleksyjna, nostalgiczna, pełna zadumy - jest potrzebna.

- Oczywiście, że jest potrzebna, zwłaszcza dla kultury białoruskiej, która po strasznym upadku w okresie radzieckim dopiero teraz próbuje odszukać swoją tożsamość - twierdzi Jan Czykwin, członek jury. - To poszukiwanie nie może być jednak regulowane odgórnie, dlatego każda inicjatywa własna młodzieży jest tu niezwykle ważna. A takie wypowiadanie się w piosence, w innych kulturach będące już może anachronizmem, w tym przypadku jest bardzo potrzebne, bo zawarte są w nim emocje, które w połączeniu ze słowem i muzyką szybciej trafiają do serca.

Dlaczego młodzi Białorusini zajmują się piosenką autorską, co ich szczególnie inspiruje - zapytaliśmy uczestników bielskiej Jesieni.

- Na co dzień studiuję radiotechnikę i aby oderwać się od tego, popołudniami zajmuję się poezją - mówi Andrej Kaścień z Mińska. - Moim ulubionym poetą jest Wasilij Bykau, ale nie wzoruję się na nim, sam próbuję pisać o różnych sprawach, które mnie dotyczą.

- To, że w moich piosenkach jest dużo humoru czy ironii, to zasługa mojego charakteru, taki już jestem - mówi Wasil Auramienka, lekarz neuropatolog z Mohylewa, który co prawda nie zdobył uznania jury, ale podbił serca bielskiej publiczności. - Sądzę, że duży wpływ na moją twórczość ma miasto, w którym mieszkam - Mohylew. To miasto o olbrzymich tradycjach i historii i może właśnie dlatego dopiero wówczas, gdy tam zamieszkałem, zacząłem pisać.

Jury przeglądu Jesień Bardów - Bielsk 2000 postanowiło nagrodzić Grand Prix - czyli nagrodą burmistrza miasta Bielska Podlaskiego - reprezentantkę Białegostoku Vohlę Stachwiuk, a dwiema równorzędnymi nagrodami Białoruskiego Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego oddział w Białymstoku - Andreja Kaścienia z Mińska i Aleksandrę Tołkacz, również z Mińska. Poza tym do grona laureatów tegorocznej Jesieni Bardów dołączyli: Andrej Łatuszkin z Mińska (nagroda Związku Młodzieży Białoruskiej i studia Hertz) oraz wyróżnieni: Dzianis Lisiejczykau i Wohla Czumiczowa - również z Mińska.

Tegoroczną Jesień Bardów zakończyły występy laureatów z tego i ubiegłego roku oraz muzyczne projekty: "Pomidoroff Projekt" - Saszy Pomidorowa z Mińska i "Ja naradziłsia tut" - muzyków związanych z zespołami: Krywi i NRM.

ART, Gazeta Wyborcza, 2000/10/30