Aktualny język artykułu: PL

Grzenie tygla

Nowa Rzeczpospolita przyszła do szkoły z ankietą i spytała: czy Białorusin jest czysty czy brudny, czy jest inteligentny czy głupi?

Ta szkoła to najstarsze w Polsce liceum ogólnokształcące z białoruskim językiem nauczania w Bielsku Podlaskim. Są dwa. Drugie naucza w Hajnówce.

Bielsk Podlaski wbity jest w środek krzyża dróg: Zambrów - Białowieża, Białystok - Biała Podlaska.

Nie wiadomo dokładnie, kto wymyślił taką pomoc naukową i komu ankieta miała dostarczyć informacji o różnicach między Białorusinami a Polakami, którzy żyli tu pospołu od wieków. Historia ma tu wiele imion, kolorów i cieni. Wedle jednych była łaskawa dla drugich. Wedle tych drugich łaskami obdzielała właśnie pierwszych. Teraz zaczęto szukać rodowodów ukraińskich. Więc o Bielsku Podlaskim mówi się: tygiel.

Prawie setka olimpijczyków

Na prawo od liceum imienia działacza białoruskiego Bronisława Taraszkiewicza stoi komenda policji. Na lewo muszla koncertowa. Na wprost cerkiew pod wezwaniem św. Michała. Na cerkiewnym murze ktoś napisał białą farbą: “KOMÓNA RZYJE”.

Podczas ostatnich wyborów wygrała tutaj socjaldemokracja. Jeszcze do dzisiaj na murach pozostały wyborcze zapewnienia, że “SdRP SWOJAK”.

Liceum powstało w 1944 r. i przetrwało dwa lata. Reaktywowano je w 1949 r., trzy lata później pierwsi absolwenci zdawali maturę.

Zatrzymanie procesu wynarodowiania, wtapiania w polski żywioł, wymagało rozpoczęcia edukacji od podstaw. Utworzenie szkoły podstawowej było wielkim sukcesem 1965 r. Osiem lat podstawówki i cztery ogólniaka to solidna podstawa, aby na pytanie: kim jestem? - odpowiedzieć - Białorusinem.

- Naszą szkołę nazywano zakonem - mówi dyrektorka liceum im. Taraszkiewicza w Bielsku Podlaskim Zenaida Nowicka - bo zawsze stawialiśmy wysokie wymagania i trzymaliśmy poziom. Mamy 96 olimpijczyków z geografii, języka rosyjskiego, historii, fizyki, biologii, języka niemieckiego, no i oczywiście białoruskiego. Ale tylko poprzez wyśrubowany poziom nauki mogliśmy dać naszej młodzieży szansę przebicia się i zachowania własnego języka, własnej kultury, tradycji, więzi z tą ziemią. Niczego innego nie mogliśmy zaoferować.

W 1982 r. na 96 maturzystów, 69 dostało się na studia. W 1985 r. z 94 absolwentów uczelnie przyjęły 61. W 1990 r. ze 111 - na studia nie dostało się sześciu.

W podaniach na wyższe uczelnie wpisują narodowość: białoruska.

- A jakie pan ma dowody na to, że jest pan Białorusinem? - spytała pani prodziekan jednego z kandydatów na studenta, gdy składał dokumenty w dziekanacie.

- A jakie ma pani na to, że jest pani Polką? - odparł rezolutnie.

W gabinecie dyrektorskim wisi mała ikona i proporczyk w białoruskich barwach narodowych. Uczennica, która ma sprawę, zaczyna od drzwi mówić po polsku, bo widzi obcego.

Mamidło i dwa ognie

Na mieście ludzie gadają, że nastąpiła w gminie ukrainizacja, w Urzędzie Miejskim polonizacja, a w Radzie Miejskiej jest pół na pół.

Dziennikarz piszący po białorusku w tygodniku ,Niwa' tyg. wyjaśnia: - Deklaracje, że oficjalnie uzna się prawa mniejszości narodowych do własnego języka, nauki, kultury i wesprze to autorytetem i finansami państwa - w Bielsku wkłada się między bajki i nazywa mamidłem.

- [Ukraińcy w Polsce] tutaj to jakieś nieporozumienie - dodaje inny dziennikarz. - Wszyscy oni skończyli białoruskie szkoły, a teraz nagle twierdzą, że gwara białoruska, którą wszyscy tutaj mówili, to gwara ukraińska. Autentyczni Ukraińcy, z południa Polski, wspierają takie orientacje i szukają historycznych potwierdzeń. Emigracja ukraińska z Zachodu jest nie tylko bardzo liczna i silna, ale i bogata; ona też wspiera ukrainizację Białorusinów.

- Od kilku lat - twierdzi jedna z nauczycielek z Liceum im. Taraszkiewicza - środowisko białoruskie jest wzięte w dwa ognie: polski i ukraiński. Nawet poeta Jan Kiryziuk, który drukował swoje wiersze w białoruskim tygodniku “Niwa”, nagle doznał olśnienia i twierdzi, że jest Ukraińcem.

- A było to tak - tłumaczy dziennikarz z tygodnika “Niwa”. - Pan Kiryziuk pisywał w gwarze i po białorusku. Kiedyś zebrał swoje wiersze i zaproponował jego wydanie Białoruskiemu Towarzystwu Społeczno-Kulturalnemu. Trudności finansowe Towarzystwa odwlekały wydanie. Poeta Kiryziuk dowiedział się, że jakaś ukraińska organizacja kulturalna w Warszawie może mu wydać tomik na poczekaniu. Gwarę białoruską zamieniono na gwarę ukraińską. Tomik ukazał się, autor otrzymał honorarium i stał się wojującym Ukraińcem.

- Mówią o nim, że jest nowym Tarasem Szewczenką - dodaje nauczycielka.

Naukowcy zrobili swoje

Ziemia bielska w XIII wieku znajdowała się między Rusią Czarną a Księstwem Halicko-Włodzimierskim. W XIV wieku były to tereny Wielkiego Księstwa Litewskiego. Zawsze mieszały się tu wpływy języka białoruskiego i ukraińskiego.

- Przed kilku laty na wydziale filologii rosyjskiej w białostockiej filii UW - mówi jedna z białostockich asystentek - rusycyści dojeżdżający z UMCS w Lublinie, gdzie są silne ośrodki ukraińskie, zaczęli zajmować się gwarą mieszkańców wschodnich terenów Białostocczyzny. To wtedy właśnie profesor Michał Łesiów zaczął udowadniać, że “tutejsi” mówią po ukraińsku, a nie po białorusku. Polityka wmieszała się w to sama. Spór o to, czy te ziemie były etnicznie białoruskie czy ukraińskie, jest bez sensu. Można się spierać o wpływy polsko-białoruskie, o wzajemne przenikanie kultur, o wspólne dziedzictwo.

W PRL szansą społecznego awansu dla Białorusinów ze ściany wschodniej była kariera w resorcie spraw wewnętrznych lub w aparacie partyjnym. Dlatego posłanie do narodów Europy Wschodniej wystosowane przez “Solidarność” podczas gdańskiego zjazdu było tu źle odebrane. Białorusini nadawali dzieciom imiona, które nie wskazywałyby na inną niż polska narodowość, aby nie znaleźć się poza nawiasem społecznym. Reorientacja następowała powoli.

Przeczytaj, przepisz i przekaż drugiemu

Wtedy właśnie, na przełomie lat 1981-82, zaczęła krążyć na Białostocczyźnie anonimowa ulotka, do której do dziś nikt się nie przyznał, pt: PRACZUTAJ, PIERAPISZY I PIEREDAJ DRUHOMU!

“Białorusy! Prauasłaunyja!... W naszym kraju następują wielkie przemiany, a my tradycyjnie drzemiemy, nasza zaś chłopska strachliwość i ostrożność nie pozwalają nam zejść z pieca i zacząć życie tak, jak przystoi to współczesnemu człowiekowi... Darahija! Aby stać się kimś, trzeba dbać o swoją duszę oraz intelekt... Z umysłami u nas, jak dotychczas, nie tak źle, doczekaliśmy się wreszcie własnej inteligencji (choć i to problematyczne), ale z duszami,>> bratcy<<<<, kwestia u nas całkiem marna: wstydzimy się rodzinnej mowy, nie znamy własnej historii i kultury, gromadami przechodzimy na katolicyzm, sami, bez żadnego przymusu polonizujemy nasze dzieci... Trzeba przestawić się! Jeszcze nie za późno! Świadomi Białorusini organizują się w Bractwa Prawosławne, Zrzeszenia Studentów, Społeczne Zrzeszenie Zachowania Pomników Białoruskiej Kultury... Trzeba koniecznie odnowić Białoruskie Towarzystwo Społeczno-Kulturalne, zrobić z niego żywą i dynamiczną organizację dla dobra naszego ludu... Wrogiem naszym jest >>samopogarda<<<<, nasza >>gorszość<<<< wmawiana nam”.

Preteksty, odstrzały i kłótnie

- Zmiany są takie - mówi jeden z polityków z [Białoruskie Zjednoczenie Demokrat.], partii, która powstała po Okrągłym Stole - że w Bielsku wylano ze stanowisk wielu ludzi pochodzenia białoruskiego. Sam słyszałem, że na odstrzał ma iść ostatni “mohikanin”, dyrektor Sergiusz Łukaszuk z domu kultury, a i innym robi się koło pióra.

- Po ostatnich wyborach wszystko się zmieniło - uzupełnia dyrektorka liceum. - W urzędzie Miejskim zwolniono niemal wszystkich Białorusinów pod pretekstem, że byli w PZPR.

- To są efekty budzenia się świadomości narodowej - ciągnie polityk. - Ci, którzy chcą uchodzić dzisiaj za Ukraińców, są przekonani, że dotychczas podlegali białorusyzacji i polonizacji. Stąd ich chęć wyodrębnienia się. Do tego dochodzi jeszcze kłótnia, kto był bardziej zrusyfikowany. Historycznie rzecz ujmując [Ukraińcy w Polsce], bo przecież Chmielnicki w Pierejasławiu poddał Ukrainę carowi, a nie Polsce.

- Bardzo wyraźnie odczuwamy - mówi dyrektorka liceum Zenaida Nowicka - że naszą młodzież usiłuje się zatopić w polskim żywiole. A teraz jeszcze Ukraińcy, którzy dotychczas byli Białorusinami, domagają się szkoły z ukraińskim językiem nauczania.

Czekam na propozycje

Konflikt wokół szkół tli się w Bielsku od dawna. W budynku po byłym komitecie PZPR dyrektor szkoły podstawowej z białoruskim językiem nauczania Bazyli Leszczyński chciał uzyskać dodatkowe pomieszczenia, bo dzieci w jego szkole uczą się na trzy zmiany. Ale kuratorium w Białymstoku w porozumieniu z władzami oświatowymi z Bielska zdecydowało inaczej.

- Zorganizowano szkołę podstawową czteroklasową - z polskim językiem nauczania - oświadcza Zenaida Nowicka.

Kurator Piotr Litermus twierdzi, że nie prowadzi polityki narodowościowej na własną rękę.

- Budynku po PZPR dyrektorowi Leszczyńskiemu nie oddam za żadne skarby - mówi. - Gdyby rodzice domagali się, to w tej czteroklasówce utworzymy klasy z białoruskim językiem. Ale mogę mieć też i inne propozycje. Jeśli ktoś oficjalnie zwróci się np. o utworzenie klas z ukraińskim językiem, to nie widzę przeszkód.

Wstyd mówić “po prostu”

Maria Olifier za kilka miesięcy maturzystka Liceum im. Taraszkiewicza:

- Jestem ortodoksyjną Białorusinką, pochodzę z rodziny głęboko zakorzenionej w tradycji białoruskiej. Naszą przyszłość jako narodu mieszkającego w Polsce widzę tragicznie. Białorusini wstydzą się, że są właśnie Białorusinami. Wstydzą się odezwać po białorusku na ulicy, uważają, że są gorsi, że inni pomyślą: to jakiś wsiok, zacofaniec. Kiedyś szłam z koleżanką, rozmawiałyśmy po białorusku. Mijali nas młodzi ludzie z liceum ekonomicznego i wówczas usłyszałam: takie młode, a rozmawiają “po prostu”. To było poniżające, ale ja mimo to robię swoje. Nikt nie ma prawa uznać mnie za gorszą, dlatego że rozmawiam w innym języku, chodzę do cerkwi. Nawet moja matka mówi: dziewczyno, po co ci ten białoruski? On cię wkopie. Boli mnie to, ale mam nadzieję, że coś się zmieni.

- Ja nie jestem aż taką zagorzałą Białorusinką jak Maria - twierdzi Ewa Benedyczuk z klasy maturalnej. - Raczej uważam się za bierną Białorusinkę, to znaczy nie wojującą. Nie mam pretensji do koleżanek czy kolegów, że mówią na ulicy po polsku.

- Nie wiem, czy warunki nie zmuszą mnie do wyparcia się białoruskości - stwierdza Marek Majstrowicz, uczeń tego samego liceum. - Trzeba być trochę psychologiem i wiedzieć, kiedy można przyznać się do swojego pochodzenia, a kiedy nie. Co komu powiedzieć i jak. To wszystko zależy, jak potoczą się losy całej Polski. Czy pójdziemy w kierunku demokracji? Jeśli tak, to wierzę w tolerancję. Wówczas nie będzie ważne, czy ktoś jest Polakiem, Białorusinem, Ukraińcem czy Litwinem. Będzie się liczyć jego fachowość. Ale jeśli pójdziemy, nie tyle w kierunku państwa wyznaniowego, co państwa jednonarodowego, to czarno widzę swoją przyszłość.

Nauczyciele ze szkoły białoruskiej twierdzą, że wielu ich wychowanków po ukończeniu szkoły chce zapomnieć o swoich korzeniach. Nie wytrzymują próby samookreślenia, jako Białorusini mają trudności ze znalezieniem pracy. Dopiero po latach niektórzy przyznają się do swojej narodowości.

- Takie powroty pomagają im zrozumieć, kim są naprawdę - tego zdania jest dyrektorka Zenaida Nowicka.

W słabości siła

- Działa także stereotyp: jeśli Białorusin - to prawosławny - włącza się do dyskusji wkrótce maturzystka Maria Olifier. - Są Białorusini buddyści, muzułmanie, katolicy. Kierownik mojej grupy teatralnej jest katolikiem, ale twierdzi, że nie ma moralnego prawa uważać się za Polaka, skoro jego dziadek mówił po polsku tylko dwa słowa.

Dyrektorka liceum twierdzi, że Białorusin to jest człowiek o osobniczo słabym charakterze.

- To też stereotyp, ale tym razem prawdziwy. Ja sądzę - przekonuje Maria Olifier - że ta słabość Białorusina jest jednocześnie jego siłą. Państwo białoruskie istniało jako byt niepodległy krótko w 1918 r. i dopiero teraz. Ale naród białoruski trwał od prawieków. Kultura tego narodu jest bardzo głęboka i bogata. Nawet w Wielkim Księstwie Litewskim językiem panującym powszechnie był język ruski czy starobiałoruski, a nie litewski. Myślę, że ta słabość Białorusina wynika z tego, że on ciągle się komuś poddawał, była jego siłą dlatego, że jego nie próbowano wykorzeniać. Jest słaby, śpi na piecu, więc nie warto z nim walczyć. A Białorusin trwał przy swoim. Dzisiaj wystarczy się urodzić Polakiem, Rosjaninem, Niemcem, a Białorusinem trzeba się stać - kończy Maria.

Jej kolega Marek Majstrowicz mówi: - Trzeba demonstrować, że jest się człowiekiem wartościowym i mądrym, a nie krzyczeć, że jest się Białorusinem i dlatego mnie weźcie albo ukrzyżujcie.

W Bielsku Podlaskim urodził się piszący po polsku poeta Jerzy Plutowicz. O tym mieście napisał:

“bielsk powieka nad okiem kwiat do włosów

miłość (...)

bielsk ptak na wielkim niebie napięta cięciwa”.

A jednak niełatwo jest krzyczeć, że jest się Białorusinem.

Neurastenie i polityka

Środowisko białoruskie na Białostocczyźnie przez całe lata miało wiele cech getta. Tak twierdzą Białorusini i dlatego wiele działań ze strony polskich władz było odbieranych neurastenicznie: jako represje, chęć poniżenia, dyskryminacja. Tak pozostało do dzisiaj.

Przed laty białostocka popołudniówka opublikowała tekst, którego przesłaniem było lanie w pysk innowierców. Burza skończyła się tym, że do dzisiaj dobrzy znajomi mijają się na ulicy bez słowa.

- Kiedy powiedziałem, że książkę o świętej górze Grabarce pisze autor tamtego tekstu z popołudniówki - mówi dyrektor prywatnego wydawnictwa Totus Marian Kubalica - w kurii prawosławnej w Białymstoku zawrzało. Z trudem znaleźliśmy kompromis - wstęp do książki napisał prawosławny Białorusin Michał Bołtryk.

Stanisław Poznański, który prowadzi w białostockiej rozgłośni audycje w języku białoruskim twierdzi, że konkurencyjna audycja w języku ukraińskim powstała wskutek przeprowadzenia referendum.

- Zebrano na Białostocczyźnie 22 tys. podpisów i skierowano prośbę do Radiokomitetu. W Radiokomitecie stwierdzono, że skoro jest potrzeba, nie widzą przeszkód - znalazły się pieniądze. Podobno w jednej gminie Orla zebrano trzy tysiące podpisów. Może podpisywały niemowlaki? Ja osobiście znam na Białostocczyźnie czterech Ukraińców.

- Doprowadza się do tego - twierdzi Maria Olifier - że usiłuje się skłócić Białorusinów z Polakami i Ukraińcami. Na przykład, jeśli my chcemy zorganizować jakąś imprezę kulturalną i prosimy o dofinansowanie, musimy udowodnić, że taka impreza jest w ogóle potrzebna. Ale jeśli o dofinansowanie prosi grupa ukraińska, bez trudu dostaje pieniądze. Tak powstają konflikty.

- To jest nieprzyjemna sprawa - mówi dziennikarz białorutenista. - Od lat istnieją na Białostocczyźnie białoruskie zespoły jak Orzeszkowo czy Czeremcha. Śpiewają po białorusku, a pieniądze dostają od Ukraińcy w Polsce. Ostatnio zapraszani są na ukraińskie imprezy, podsuwa się im ukraiński repertuar, czasem wmawia się, że śpiewają po ukraińsku. Przecież to jest polityka...

W sercu i byle ciszej

- Ale człowiek może zbudować wokół siebie swoją ojczyznę - upiera się Maria Olifier. - Możemy ją sobie stworzyć we własnym sercu, we własnej duszy. To jest bardzo indywidualna sprawa.

Z tygla wyrywają się najzdolniejsi. Często jadą studiować do Grodna i Mińska.

- Nie wiemy jak zostanie przyjęta po powrocie młodzież, która studiuje na Białorusi i oczywiście zamierza wrócić do Polski. Proces polonizacji zaczyna być coraz bardziej widoczny także na Białorusi.

W tyglu ludzie gadają, że za komuny władza nie chciała zauważać mniejszości narodowych. Nie tylko na ścianie wschodniej. Więc było lepiej, bo było ciszej. To nic, że ktoś na cerkiewnym murze wskrzesza komunę. To nic, że SdRP swojak.

Ważne, że wszyscy są zgodni co do jednego:

- Tisze jedziesz, dalsze budziesz.

Białorusini w Białostockiem
* Według Kościoła prawosławnego [Cerkiew] na terenie woj. białostockiego mieszka ok. 200 tys. Białorusinów, z tego 70 tys. w Białymstoku.
* Według [Białoruskie Tow. Społ.-Kult.] - ok. 250 tys. (w całym kraju 300-350 tys.).
* W 30-tysięcznym Bielsku Podlaskim - według danych Kościoła prawosławnego - ok. 15 tys. jest wyznania [prawosławie], tzn. Białorusinów.
* Według Zw. Ukraińców Podlasia w woj. białostockim jest 60-80 tys. ludności ukraińskojęzycznej.
* W Polsce powojennej dotychczasowe spisy ludności nie uwzględniały narodowości.

Organizacje białoruskie w Polsce
* Białoruskie Towarzystwo Społeczno-Kulturalne z siedzibą w Białymstoku (w latach 80. przyłączyło się do niego Społeczne Zrzeszenie Zachowania Pomników Białoruskiej Kultury)
* Białoruskie Zjednoczenie Demokrat. (partia polityczna)
* Młodsze Bractwo Prawosławne pod wezwaniem św. Garyela Zabłudowskiego (kilkanaście tysięcy członków)
* Starsze Bractwo Prawosławne pod wezwaniem św. Cyryla i Metodego (kilka tysięcy członków)
* Białoruskie Zjednoczenie Studentów w Polsce
* Zw. Młodzieży Białoruskiej (siedziba w Białymstoku)
* Stow. Dziennikarzy Białoruskich (Białystok)
* Grupa Twórcza ,Białowieża' w Białymstoku - skupiająca pisarzy, artystów, poetów
* Tow. Budowy Muzeum Kultury Białoruskiej w Hajnówce

W ostatnich [wybory parlamentarne 1991] kandydatów przedstawili: Komitet Wyborczy Prawosławnych (z jego ramienia zasiada w Sejmie Eugeniusz Czykwin) oraz Białoruskie Zjednoczenie Demokratyczne (nie zdobyło mandatu).

Janusz Niczyporowicz, 1993/01/27