Aktualny język artykułu: PL

Bój z Czasopisem. Miesięcznik Na Progu Upadku

Białostockiego posła Krzysztofa Jurgiela tak rozjątrzył felieton Sokrata Janowicza opublikowany w “Czasopisie” (marcowym!), że zażądał od Ministerstwa Kultury cofnięcia miesięcznikowi dotacji. Bez niej pismo upadnie.

Poseł Jurgiel (PC-AWS), a zarazem przewodniczący Sejmiku Podlaskiego, do ministra kultury Andrzeja Zakrzewskiego napisał m.in.: “Pismo owo w sposób uwłaczający godności, czci i honorowi naszej ojczyzny pogardliwie, publicznie podważa naszą historię i uwłacza ludziom, którzy walczyli i w dobrej wierze budowali Rzeczpospolitą”.

“Czasopis”, wydawany w Krynkach, adresowany jest głównie do środowiska białoruskiego, ale teksty pisane są w języku polskim. Pismo ukazuje się od ponad dziesięciu lat. Od stycznia zmieniło formułę - szerzej porusza kwestie historyczne i społeczne. Sporo miejsca zajmują w nim eseje i felietony. Jednym z ich autorów jest znany pisarz białoruski mieszkający w Krynkach - Sokrat Janowicz (sekretarz redakcji “Czasopisu”).

Ideologia hołoty

Janowicz w marcowym felietonie napisał: “...faszyzm jest ideologią hołoty. Polską AK faszyzowały wszak wsiowo-miasteczkowe męty, co widziałem na własne oczy. Drobnoszlacheckie głodomory. Dziwki na dorobku. Repatrianckie szmaciarstwo”. Ten właśnie fragment wywołał oburzenie Jurgiela. Niesmak wzbudził w nim także artykuł Mikołaja Kopczuka dotyczący historiografii prasy litewskiej. Kopczuk napisał: “w okresie międzywojennym krytykowała krótkowzrocznego Jagiełłę, który według ich słów za pewną część ciała królowej Jadwigi - część jakościowo nawet nie bardzo dobrą - sprzedał swe państwo”.

Felieton Janowicza zaraz po jego publikacji wywołał ostry protest białostockiego ROP. Lokalni liderzy tej partii napisali, że takie publikacje sprawiają, że “Czasopis” jest pismem antypolskim.

To zwykły donos

Jerzy Chmielewski, naczelny redaktor miesięcznika, o pretensjach posła Jurgiela dowiedział się pod koniec ubiegłego tygodnia z rozmowy telefonicznej z Jerzym Zawiszą z departamentu mniejszości narodowych MKiS.

- Pan Jurgiel nie poprosił mnie, jako redaktora naczelnego, o wyjaśnienia. Uważam więc, że jego pismo to zwykły donos - powiedział nam Chmielewski. - Poseł chyba nie rozumie polskiego. Wymowa felietonu Janowicza jest zupełnie inna. Widocznie komuś przeszkadza nasza aktywność.

Janowicz przesłał już Jurgielowi odpowiedź (do wiadomości MKiS). Wyraził w nim zdziwienie, że właśnie teraz, po kilku miesiącach od ukazania się jego felietonu, Jurgiel wraca do sprawy. Tym bardziej że została ona wyjaśniona w białostockiej prasie tuż po opublikowaniu tekstu. “Zasmuca mnie zaciekłość pana Jurgiela wobec Białorusinów” - napisał Janowicz.

We wczorajszej rozmowie z “Gazetą” powiedział: - Dziwi mnie, że to wybuchnęło nagle i właśnie teraz.

- Przeczytałem felieton pana Janowicza i artykuł pana Kopczuka dopiero niedawno - usprawiedliwia się Jurgiel.

Niepokojąca aktywność

Janowicz przypuszcza, że “poseł Jurgiel i środowisko do niego zbliżone” zaniepokojone jest aktywnością Białorusinów z otoczenia Janowicza i “Czasopisu”. Dlaczego? To właśnie Janowicz przy współudziale Jerzego Chmielewskiego zorganizował w sierpniu “Trialog Literacki” (było to spotkanie w Krynkach pisarzy i tłumaczy zajmujących się literaturą białoruską z Polski, Białorusi i Niemiec, o którym pisała prasa ogólnopolska i zachodnioeuropejska). Janowicz też zarejestrował w Krynkach Villę Sokrates, stowarzyszenie zajmujące się popularyzacją literatury pisanej przez Białorusinów i o Białorusinach. Z końcem roku ma ukazać się pierwszy numer pisma “Anno Albarutheni”, rocznika poświęconego białoruskiej literaturze o zasięgu europejskim.

- Nie byłoby tego szumu, gdyby w środowisku białoruskim nie zaczęły się dziać tak znaczące sprawy - zauważył Janowicz. - Ponieważ pan Jurgiel i jego otoczenie uważa Białorusinów w Polsce za piątą kolumnę, każde wzmocnienie naszego środowiska zatrważa go. Uważają, że tego faceta [Janowicza] trzeba jakoś przystopować. Wybrano więc fragmenty wyrwane z kontekstu. Minister Zakrzewski sam rozwiąże problem “Czasopisu”. Nie da dotacji i to będzie koniec pisma.

Może po białorusku

Na dniach Jurgielowi ma odpowiedzieć minister Zakrzewski. Wczoraj w rozmowie z “Gazetą” rzeczniczka prasowa MKiS Katarzyna Łopaciuk jednoznacznie stwierdziła:

- W tekstach, o których pisze pan poseł, zawarto bez wątpienia sformułowania skandaliczne. Nam się to nie podoba.

Łopaciuk przypuszcza, że w przyszłym roku MKiS nie będzie już dotowało “Czasopisu”.

Zarówno Chmielewski, jak i Janowicz są pewni: bez dotacji miesięcznik upadnie. Na ten rok ministerstwo przyznało redakcji 100 tys. zł. Pieniądze jednak spływają nieregularnie. Ostatnią część dotacji redakcja otrzymała za drugi kwartał tego roku. W poprzednich latach dostawała pieniądze co miesiąc.

Janowicz bezradny próbuje żartować: - Może trzeba będzie pisać felietony po białorusku. Będę mógł nawet bzdury wypisywać i nikt nie będzie się czepiał, bo nie zrozumie. I będzie spokój.

Maciej Chołodowski, 1999/09/30