Aktualny język artykułu: PL

Białoruskie rozmowy po polsku. Recenzje książkowe Wojciecha Maziarskiego z cyklu "Czytajcie, a znajdziecie"

Michał Jagiełło – "Partnerstwo dla przyszłości"

Jerzy Chmielewski rozmawia z Sokratem Janowiczem – "Nasze tysiąc lat"

Elżbieta Czykwin – "Białoruska mniejszość narodowa jako grupa stygmatyzowana"

Około 30 proc. Białorusinów z wiosek na Białostocczyźnie nie chce, by ich dzieci uczyły się języka ojczystego. W mieście jest jeszcze gorzej - w Białymstoku języka białoruskiego naucza się tylko w jednym przedszkolu i jednej szkole. Dlaczego? Poseł SLD i szef Białoruskiego Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Jan Syczewski udziela prostej odpowiedzi: "Trzeba byłoby tu mówić o stosunku władz na Białostocczyźnie do Białorusinów, o zdarzającej się nietolerancji ze strony Kościoła katolickiego. Ludzie po prostu ukrywają swoją tożsamość".To prawda, ale nie cała. Polskiej prawicy nie można obarczać odpowiedzialnością za wszystkie kłopoty Białorusinów. Wpływy ZChN-u i Radia Maryja do Mińska nie sięgają, a mimo to w referendum w 1995 r. Większość obywateli opowiedziała się za językiem rosyjskim oraz za delegalizacją białoruskich symboli narodowych i przywróceniem w ich miejsce symboli postsowieckich. Kogo więc nie zadowalają powierzchowne wytłumaczenia, niech przeczyta te trzy książki.

Michał Jagiełło "Partnerstwo dla przyszłości. Szkice o polityce wschodniej i mniejszościach narodowych", Wydawnictwo Naukowe PWN, Biblioteka Narodowa. Autor książki był w latach 1989-97 wiceministrem kultury. W resorcie odpowiadał m.in. za wspieranie życia kulturalnego mniejszości narodowych. Gdy więc pisze o sprawach Białorusinów, Ukraińców czy Litwinów, porusza się w kręgu zagadnień, które zna z własnego doświadczenia. Ta książka to wybór szkiców i esejów, z których większość była już publikowana w "Przeglądzie Powszechnym", "Literaturze" czy "Twórczości". Jej tytuł jest nieco mylący, bo np. stosunki polsko-czeskie czy polsko-słowackie trudno zaliczyć do obszaru zainteresowania polskiej polityki wschodniej. Jednak nas interesuje tutaj białoruska część "Partnerstwa dla przyszłości". W jednym z esejów Michał Jagiełło formułuje pesymistyczną prognozę: "Jest wielce prawdopodobne, że Białorusini zachowają swą odrębność, ale raczej w formie przechowania kultury ludowej, nie zaś tworzenia wielopoziomowej kultury symbolicznej w języku białoruskim. Być może będzie to odrębność etnograficzna, obok której będzie się rozwijała kultura wysoka w języku przede wszystkim rosyjskim i duchowo zorientowana ku Moskwie".

"Nasze tysiąc lat". Z Sokratem Janowiczem rozmawia Jerzy Chmielewski. Wydawca: Stowarzyszenie Dziennikarzy Białoruskich w Polsce. Stwierdzenie Jagiełły dotyczy, oczywiście, obywateli Republiki Białoruś. Białorusini w Polsce na pewno nie będą się orientować ku Moskwie. W wywiadzie-rzece "Nasze tysiąc lat" żyjący w Polsce białoruski pisarz Sokrat Janowicz mówi o stopniowym "rozjeżdżaniu się" dwóch społeczności białoruskich: "Polska jest już w NATO, a za kilka lat znajdzie się w Unii Europejskiej. Republika Białoruś natomiast oddala się w przeciwnym kierunku, czyli w stronę Rosji. (...) My, w Kraju Białostockim, jesteśmy poniekąd pasażerami na gapę w tym wehikule dziejów".Czy zatem kształtują się dwa narody białoruskie - zachodni i wschodni? "Coś tu jest na rzeczy, ale na razie nic pewnego -uważa Janowicz. - Jedni i drudzy przecież samookreślają się jako Białorusini, choć język białoruski między nimi występuje już jako odświętny, rzekłbym: liturgiczny, akademijny. Zanika on w powszednim życiu. Ponieważ nie wygasa na ogół poczucie narodowości, rzuca się wprost w oczy rozpad jej na dwie różne części ze względów nade wszystko cywilizacyjnych".Co oznacza dla tożsamości białoruskiej zanikanie ojczystego języka? Janowicz mówi tak: "Społeczna marginalizacja naszego języka na rzecz sąsiednich - u nas polskiego, u nich zaś rosyjskiego - tylko z pozoru nie rujnuje narodowości. Odrębność każdego języka - ze swej natury o wiele głębsza aniżeli odmienne brzmienie leksyki, słów - jest nade wszystko unikatowo odrębną interpretacją człowieka i świata. Inną filozofią. W ślad za polskim mówieniem niezmiennie podąża polskie myślenie - polskie pojmowanie rzeczywistości, sensu bytu itd. Czyli: następuje stawanie się Polakiem. Karlenie i zanikanie Białorusina w Białorusinie".

Elżbieta Czykwin "Białoruska mniejszość narodowa jako grupa stygmatyzowana".Trans Humana. By zrozumieć, dlaczego Białorusini w Polsce porzucają język ojczysty i ukrywają tożsamość narodową, koniecznie trzeba przeczytać książkę Elżbiety Czykwin "Białoruska mniejszość narodowa jako grupa stygmatyzowana". Autorka pracuje na Wydziale Pedagogiki i Psychologii Uniwersytetu w Białymstoku, a tekst jest efektem rzetelnie zrealizowanego projektu badawczego. Ale nie warstwa naukowa jest jego głównym atutem. Ja zapamiętałem przede wszystkim cytowane przez autorkę wypowiedzi polskich Białorusinów. Na przykład takie: Mężczyzna, lat 33: "W Białymstoku jest większe wytykanie palcami i zwracanie uwagi, jak ktoś mówi językiem białoruskim lub po >naszemu<. Zaraz jest pytanie:>Dlaczego pan nie mówi po polsku? Tu jest Polska, a nie jakaś tam Białoruś<". Mężczyzna, lat 35: "W domu, oczywiście, rozmawialiśmy tylko >po swojemu<. Nie umiałem rozmawiać >po polsku< - bo i kto miał mnie nauczyć, telewizji jeszcze wówczas u nas nie było. Kłopoty zaczęły się, kiedy poszedłem do pierwszej klasy. Rodzice stanęli na wysokości zadania: wyznaczyli jeden dzień w tygodniu, w którym wszyscy domownicy musieli rozmawiać po polsku. Początki były trudne, ale udało się".Co by jednak nie mówić o trudnym losie polskich Białorusinów, gwoli sprawiedliwości wypada zauważyć - książki, o których tu mowa, ukazały się nie na Białorusi, lecz właśnie w Polsce, a dwie z nich wręcz w Białymstoku. Znamienne jest jednak i to, że wszystkie wydano po polsku.

Wojciech Maziarski