Aktualny język artykułu: PL

Białoruski Jarocin. Festiwal rockowy w Gródku

Jedyny na świecie festiwal białoruskiej muzyki rockowej z imprezy promującej wykonawców niezależnych przeradza się w przegląd muzyki środka.

W kilkutysięcznym Gródku od dziewięciu lat w leśnym amfiteatrze na pobliskim uroczysku Boryk odbywa się Festiwal Muzyki Młodej Białorusi “Basowiszcza”. Impreza przypomina historię największego polskiego rockowiska - Jarocina. Dwudniowy festiwal składa się z części konkursowej - wykonawcy śpiewają trzy utwory po białorusku - oraz koncertów gwiazd.

Wymyślona i organizowana przez działające w Polsce Białoruskie Zrzeszenie Studentów (w skrócie BAS - stąd nazwa “Basowiszcza”) impreza, przez kilka lat była sceną promującą wykonawców niezależnych. Pierwszy festiwal wygrał znany dziś bard Wiktor Szałkowski. Grały tu wszystkie najważniejsze zespoły rockowe z Białorusi.

Tegoroczna edycja wydaje się zaprzeczeniem idei festiwalu. W charakterze gwiazd pojawiły się nijakie zespoły poprockowe - jak Krama czy polski Blenders - śpiewające o “krasnych dziełczynach”. Zabrakło najważniejszych - legendarnej grupy Ulis, Nowaje Nieba z Kasią Kamocką i Djubel Nejro.

- Basowiszcze było kiedyś alternatywą, pokazywało, że białoruskość nie ogranicza się do skansenu i festynów ludowych - mówi Jerzy Osiennik, charyzmatyczny wokalista grupy R.F. Braha z Gródka. - Tu miały być promowane zespoły objęte zakazem występów na Białorusi. Festiwal miał być niezależną trybuną, a ewoluuje w stronę przeglądu muzyki komercyjnej.

Konkurs zdominowały kapele punkowe grające na fatalnym poziomie. Wydarzeniem okazał się koncert R.F. Braha. Hardcore’owa muzyka zespołu - który współtworzą m.in. znany malarz Leon Tarasewicz i pisarz Sokrat Janowicz - podparta mądrymi tekstami - podbiła ponadtrzytysięczną publikę. W konwencji żartu wypada traktować występ grupy Pałac, osobliwie promującej białoruskość. Poprzebierani w chłopskie stroje mińszczanie zaprezentowali mariaż narodowych pieśni białoruskich, podbitych zrobionymi na samplerach rytmami techno, rap i dub, okraszonych partiami dęciaków i tradycyjnych instrumentów ludowych.

Cezary Polak, Białystok, 1998/07/20