Aktualny język artykułu: PL

Basowiszcza Dla Białorusinów. Rozmowa Ze Sławą Koreniem

Cezary Polak: Występowałeś prawie na wszystkich edycjach Basowiszcza. Jak oceniasz ewolucję, którą przechodził festiwal?

Sława Koreń (lider słynnej białoruskiej grupy Ulis): Tylko dwa razy nie byłem na Basowiszcza. Pierwsze pięć edycji to najlepsze lata festiwalu. Wtedy to było spotkanie bardów i przegląd muzyki rockowej. To był festiwal białoruskiej muzyki. Potem impreza zaczęła się komercjalizować. Ludzie przychodzili, żeby posłuchać polskich grup, a nie białoruskich. Zmieniła się atmosfera.

Jakie powinno być Basowiszcza dzisiaj?

- Jeśli ma to być festiwal muzyki białoruskiej, to muszą tu występować kapele białoruskie. Ludzie powinni wiedzieć, że jak przyjadą do Gródka, to zobaczą najciekawsze nasze zespoły. Organizatorzy powinni jeździć na Białoruś, oglądać koncerty i w ten sposób wyławiać interesujące grupy, które uczestniczyłyby w konkursie. W taką imprezę trzeba włożyć więcej pracy. Trzeba dokładnie wiedzieć, jakie nowe nurty, nowe nazwiska pojawiają się na Białorusi. Tego nie da się zrobić w miesiąc. Trzeba cały rok na to pracować.

Jaka jest teraz kondycja młodej sceny rockowej na Białorusi?

- Ciężko powiedzieć. Odbywa się u nas niewiele koncertów, praktycznie nie istnieją kluby, puby muzyczne. Państwowe sale koncertowe są dla białoruskich zespołów rockowych zamknięte. Oficjalne koncerty bardziej przypominają mityngi polityczne niż imprezy muzyczne. Białoruska muzyka rockowa jest zakneblowana przez politykę. Jest mnóstwo grup, które szybko chcą stać się gwiazdami i dlatego śpiewają po rosyjsku albo po angielsku. Białoruskich zespołów jest mało.

Rozmawiał Cezary Polak, 1999/07/19